+48 32 479 10 50

Limit transakcji gotówkowej, a inne sposoby zapłaty zobowiązań

Wielu małych przedsiębiorców preferuje dokonywanie transakcji w formie gotówkowej, ponieważ jak twierdzą jest to dla nich wygodne. Zmuszeni są jednak pamiętać, że przepisy prawa regulują maksymalny limit transakcji gotówkowej, którego przekroczenie wpływa bezpośrednio na wysokość kosztów uzyskania przychodów w danym miesiącu. Ile on wynosi? Jak limit transakcji gotówkowej odnosi się do innych sposobów regulowania zobowiązań w firmie? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdują się w niniejszym artykule.

Limit płatności gotówkowej – uregulowanie prawne

Limit płatności gotówkowej został określony w art. 19 ustawy Prawo Przedsiębiorców, która stanowi, że:

Dokonywanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następuje za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy, w każdym przypadku gdy:

  1. stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca oraz
  2. jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty, przy czym transakcje w walutach obcych przelicza się na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień dokonania transakcji.

Mówiąc prostym językiem limit płatności gotówkowej w wysokości 15 tys. złotych obowiązuje w przypadku rozliczeń między firmami (nie ma zastosowania w transakcjach z udziałem przedsiębiorcy i osoby fizycznej). Dotyczy on całkowitej kwoty transakcji (brutto), niezależnie od tego, czy płatność jest jednorazowa, zaliczkowa, czy ratalna. Limit obowiązuje również w przypadku transakcji z podmiotem zagranicznym, która jest dokonywana w walucie obcej. W takiej sytuacji należy dokonać przeliczenia kwoty według średniego kursu NBP danej waluty obowiązującego w ostatnim dniu roboczym poprzedzającym dzień dokonania transakcji. Teoretycznie jest to prosta czynność, jednak warto w tym celu skorzystać z pomocy specjalistów, którzy zagwarantują prawidłowe wyliczenie kwoty oraz dokonanie transakcji. Możesz zdecydować się na outsourcing księgowy w biurze rachunkowym GLC, mamy siedzibę w Warszawie i Katowicach.

Reasumując przedsiębiorca w przypadku dokonywania rozliczeń z innymi przedsiębiorcami, w kwocie powyżej 15 tys. złotych ma obowiązek wykonywania płatności przy użyciu konta płatniczego. Dodatkowo Ministerstwo Finansów dołączyło wyjaśnienie, zgodnie z którym płatności odbywające się przy użyciu instrumentów płatniczych związanych z rachunkami płatniczymi (m.in. karty płatnicze, PayPal, PayU itp.) spełniają wymóg regulowania zobowiązań.

Limit płatności gotówkowej a kompensata, netting i barter

Przedsiębiorcy z rozliczeniach ze stałymi kontrahentami często korzystają z niefinansowych form regulowania płatności takich jak kompensata, netting, czy wymiana barterowa. Jak tego typu rozwiązania odnoszą się do kwestii limitu płatności gotówkowej? Czy zgodnie z obowiązującym prawem należności powyżej 15 tys. złotych mogą być regulowane wyłącznie przelewem?

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Finansów w tej sprawie tego typu sposoby regulowania zobowiązań nie są objęte przepisami. Wynika to z faktu, że art. 19 ustawy Prawo Przedsiębiorców odwołuje się do pojęcia „płatności” wynikającej z transakcji, a zatem obejmuje wyłącznie wskazany sposób regulowania zobowiązania, czyli dokonywania zapłaty. Kompensata, netting, transakcja barterowa oczywiście regulują zobowiązanie, ale nie robią tego w formie „płatności” co mogłoby być podstawą do objęcia limitem. W związku z tym przedsiębiorca, który ureguluje zobowiązanie o kwocie wyższej niż 15 000 zł za pomocą kompensaty, nettingu lub barteru może zaliczyć ten wydatek do kosztów podatkowych. Pomoże w tym doświadczony doradca podatkowy, który śledzi bieżące zmiany w przepisach prawnych i ich interpretacje.

Przekroczenie limitu płatności gotówkowej – konsekwencje

W 2017 roku zmieniła się nie tylko wysokość limitu płatności gotówkowej dla transakcji pomiędzy przedsiębiorcami (wcześniej wynosił on 15 tys. euro), ale również konsekwencje wynikające z jego przekroczenia. Zgodnie z art. 22p ust. 1 ustawy o PIT: przedsiębiorcy, którzy przekroczą znowelizowaną wartość jednorazowej transakcji, a płatność będzie wykonana bez użycia rachunku płatniczego, limit transakcji w formie gotówkowej spowoduje, że przedsiębiorcy nie będą mogli zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów wartości powyżej limitu 15 tys. zł.

Co więcej zgodnie z art. 22p ust. 2 ustawy o PIT: przedsiębiorca, który zaliczy do kosztów firmowych wydatek o wartości przewyższającej 15 000 zł, który zostanie opłacony gotówką będzie miał obowiązek: 

  • zmniejszać koszty uzyskania przychodów
    a jeżeli nie będzie miał takiej możliwości, to będzie zobowiązany do:
  • zwiększenia przychodów

w miesiącu, w którym została dokonana płatność bez użycia rachunku płatniczego.

Przepisy dotyczą również sytuacji, w której kwota transakcji przekracza 15 tys. złotych, ale płatność została opłacona w połowie gotówką, a druga połowa została zapłacona przelewem bankowym.

Przedsiębiorcy zobowiązani są nie tylko do terminowego regulowania płatności, ale również do dokonywania tego we właściwy sposób. Przepisy dotyczące limitu transakcji gotówkowej mają bezpośredni wpływ na możliwości dokonywania transakcji oraz właściwego zaliczania ich do kosztów podatkowych. W zrozumieniu i prawidłowym stosowaniu przepisów pomoże doświadczony doradca podatkowy.

Podatek VAT. Czy warto być VATowcem?

Osoby decydujące się na uruchomienie własnej działalności gospodarczej muszą podjąć bardzo ważną decyzję. Każdy przedsiębiorca musi określić, czy chce zostać podatnikiem VAT czy też woli zostać zwolnionym z podatku. W dzisiejszym artykule wyjaśniamy, czy warto być VAT-owcem.

Co to jest podatek VAT?

VAT to podatek od towarów i usług, który jest uiszczany przez przedsiębiorcę do Urzędu Skarbowego. Zgodnie z przepisami, to właściciel firmy jest płatnikiem VAT-u. W rzeczywistości podatek ten ponoszą konsumenci, gdyż jest on doliczany do ceny oferowanych towarów i usług. Przedsiębiorcy są w całym procesie wyłącznie pośrednikami.

Właściciele firm będący podatnikami VAT nie ponoszą kosztu tej daniny. Jest on bowiem doliczany do cen poszczególnych towarów i usług. Dodatkowo, fakt bycia podatnikiem VAT pozwala na odliczenie części kosztów związanych z zakupem produktów i usług. Taka możliwość zachodzi wtedy, gdy przedsiębiorca kupując określone towary otrzyma fakturę VAT. Trzeba również spełnić dodatkowy warunek. Mianowicie: zrealizowany zakup musi być w bezpośredni sposób związany z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą.

Kto może zostać podatnikiem VAT?

Aktualnie obowiązujące przepisy polskiego prawa wskazują, że przedsiębiorcy samodzielnie mogą zdecydować, czy chcą zostać płatnikami VAT. Od tej reguły istnieje jednak kilka wskazanych przez ustawodawcę wyjątków. Zwolnienie z podatku VAT dotyczy wyłącznie tych firm, które w poprzednim roku kalendarzowym uzyskały dochody mniejsze lub równe 200 000 zł. W przypadku, gdy ten limit zostanie przekroczony, właściciel firmy automatycznie staje się zobowiązany do realizowania rozliczeń VAT.

W przepisach jest także mowa o innych okolicznościach, które powodują, że bycie podatnikiem VAT jest konieczne. Obowiązek zostania podatnikiem VAT powstaje, gdy właściciel firmy realizuje transakcje dotyczące:

  • towarów opodatkowanych podatkiem akcyzowym,
  • świadczenia usług prawniczych, jubilerskich, doradczych (z wyjątkiem doradztwa rolniczego),
  • budynków, budowli lub ich części,
  • towarów takich jak m.in. monety, sztućce.

Oprócz tego, czynnym podatnikiem VAT musi być przedsiębiorca, który posiada siedzibę firmy zlokalizowaną poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej. W artykule 43 ustawy o podatku VAT wskazano też sytuacje, w których właściciel firmy obowiązkowo jest zwolniony z podatku VAT. Dotyczy to opieki medycznej, usług transportu sanitarnego oraz psychologów. Jeżeli mamy pewne wątpliwości co do tego, czy zgodnie z ustawą powinniśmy być podatnikami VAT, nieocenione wsparcie merytoryczne zapewni nam na przykład doradca podatkowy w Katowicach i Warszawie. 

Aby zostać podatnikiem VAT, należy złożyć stosowny wniosek w Urzędzie Skarbowym właściwym dla miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Dokument składa się za pomocą formularza VAT-R. W przygotowaniu takiego pisma pomóc może biuro rachunkowe w Warszawie i Katowicach.

Kiedy opłaca się być VAT-owcem?

Przy podejmowaniu decyzji na temat tego, czy warto być podatnikiem VAT, czy wręcz przeciwnie, warto zwrócić się po poradę do wykwalifikowanych specjalistów w tej dziedzinie. Księgowość w Katowicach z pewnością udzieli nam wszystkich niezbędnych informacji. Wielu przedsiębiorców podkreśla, że usługi księgowe w Katowicach są na naprawdę bardzo wysokim poziomie.

Kiedy warto być podatnikiem VAT? Przede wszystkim musimy zdawać sobie sprawę z tego, jak jest odliczany VAT w Polsce. Podatek, który płaci przedsiębiorca podczas kupowania towarów i usług dla swojej działalności to podatek VAT naliczony. Z kolei podatek, który jest doliczany do ceny sprzedawanych przez przedsiębiorcę produktów, to VAT należny. Do Urzędu Skarbowego wpłaca się różnicę między VAT-em naliczonym a należnym. W przypadku, gdy VAT naliczony jest wyższy od należnego, wówczas przedsiębiorca ma prawo, by zawnioskować o uzyskanie zwrotu podatku. Wtedy bycie podatnikiem jest jak najbardziej ekonomicznie uzasadnione i nawet wskazane.

Kiedy nie warto być podatnikiem VAT?

Kiedy nie opłaca się być VAT-owcem? W przypadku, kiedy prowadzimy działalność, której klientami są osoby indywidualne, warto zrezygnować z VAT-u. Danina ta byłaby dla klientów dodatkowym, niepotrzebnym obciążeniem. Podobnie sprawa wygląda, gdy prowadzona firma osiąga niewielkie dochody, a jej właściciel rozlicza się na podstawie ryczałtu. Szczegółowych informacji na temat optymalizacji podatkowych udziela przedsiębiorcom outsourcing księgowy w Warszawie.

Opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem CIT

Maciej Szymik z adwokatem i doradcą podatkowym Markiem Mikułą rozmawia o skutkach opodatkowania spółek komandytowych podatkiem CIT. Rok 2021 przyniósł wiele zmian w opodatkowaniu biznesu. Jedną ze zmian jest opodatkowanie spółek komandytowych, jawnych, osobowych. Spółki komandytowe, co do zasady, od 1 stycznia 2021 roku zostały objęte podatkiem CIT na poziomie 19% lub 9% w przypadku małych podatników. Dlaczego to jest takie kontrowersyjne i dlaczego tu jest CIT?

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #6 Składka z tytułu reklamy, czyli o najgłośniejszym podatkowym milczeniu w dziejach

Do milczenia polskich mediów na tematy podatkowe zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przecież największe polskie media przemilczały kwestie opodatkowania spółek komandytowych, CIT ograniczania ulgi abolicyjnej, czy kontrowersje związane z wdrożeniem do polskiego prawa podatkowego schematów podatkowych. Nikogo nie powinno zatem zdziwić, gdy 10 lutego 2021 r. polskie media zamilkły ponownie.

Tym razem jednak było to zupełnie inne milczenie.

Gdzie Rząd nie może, tam podatek pośle

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Na wypadek, gdyby ktoś z nas: nie posiadał w domu telewizji, nie słuchał radia jadąc samochodem do pracy lub nie przeglądał wiadomości popijając poranną kawę – 10 lutego 2021 r. znaczna grupa polskich przedsiębiorców mediowych ogłosiła strajk. Zamarło wszystko. Zamiast radia cisza w odbiornikach. Zamiast naszych ulubionych programów telewizyjnych – czerń na ekranach. Zamiast wiadomości na portalach internetowych – manifest.

Wszystkiemu winna okazała się nowa idea polskiej Rady Ministrów, jakim stała się „Składka z tytułu reklamy”. Proponując wprowadzenie tego nowego podatku (o tym, dlaczego jest to jednak podatek, będzie za chwilę) nasz bohaterki Rząd ponownie postanowił stanąć w obronie najbardziej potrzebujących – tym razem za takowych uznano Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz nowy twór – Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Cel zmian i nowych obciążeń – jak zwykle – szczytny – Rada Ministrów stwierdziła bowiem, że podmioty te potrzebują (całej masy) pieniędzy, bowiem zostały dotknięte negatywnymi skutkami COVID-19. Dodatkowo, dążeniom do wprowadzenia tej nowej podatkowej idei w życie jest chęć ochrony nas – obywateli – przed fake news, utratą poczucia wolności oraz ograniczeniem dostępu do dóbr kultury i dziedzictwa narodowego[1].

Oczywiście – żeby komuś dać, komuś trzeba zabrać. Aby jednak nie sięgać (przynajmniej bezpośrednio) do kieszeni Polaków, Rząd postanowił wdrożyć rozwiązanie uczciwe i sprawdzone – aktualne bowiem już od czasów Robin Hood’a – i zabrać kasę złym, niedobrym i bogatym. Któż lepiej wpisuję się w tę definicję niż media niepubliczne?

Zgodnie z tak przyjętymi założeniami z nieograniczonej wyobraźni polskiego projektodawcy podatkowego narodziła się ona – Składka z tytułu reklamy. Twór, w ramach którego pieniądze zabiera się mediom (wszelkiego rodzaju) i rozdaje potrzebującym – jak NFZ.

Wszystko spięło się pięknie – media mają przecież za dużo pieniędzy, a NFZ to worek bez dna. Wystarczyło pogodzić jednych z drugim, z korzyścią dla nas wszystkich. Po partnersku.

Podatek, który nie jest podatkiem

Media nie przyjęły zbyt dobrze tej propozycji. Składkę (wbrew treści ustawy!) nazwały podatkiem od mediów, którym Rząd próbuje zamknąć im usta. Skąd ta różnica w nazewnictwie? Cóż, składki kojarzą nam się lepiej niż podatki – sugerują, że jakaś grupa zrzuca się na konkretny cel. Podatki kojarzą nam się źle – płacimy a i tak nic z tego nie ma. Dodatkowo – Rząd powiedział przecież, że za jego kadencji nie wprowadzi nowych podatków. A nasz Rząd słowa dotrzymuję.

Co więcej – projektodawca stara się nas na siłę przekonać, że wcale nie jest tak, jak jest w rzeczywistości (w polskich podatkach to norma, nikogo to już nie wzrusza). Stąd też proponowana nazwa ustawy. Tu również należy bowiem docenić kunszt intelektualny projektodawców, bo zamiast nazwać proponowaną ustawę „Ustawą o podatku od reklam” uraczono nas poetycką – i bardzo niewinną – nazwą: „Ustawa o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów”. Ani zatem słowa o podatkach. Tylko o „dodatkowych przychodach”. Tych najbardziej potrzebujących.

Pomimo tego media krzyczą coś o podatku. Któż ma zatem rację? W tym wypadku staję po stronie mediów.

Przypomnijmy, że podatkiem jest publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu lub gminy, wynikające z ustawy podatkowej [art. 6 Ustawy Ordynacja Podatkowa z dnia 29 sierpnia 1997 r. (t.j. Dz.U. z 2020 r. póz. 1325 ze zm.)].

Czy składka z tytułu reklamy ma charakter publicznoprawny? Nie ma wątpliwości – środki z niej zasilać będą przecież instytucje państwowe. Czy jest nieodpłatna – jak najbardziej, media w zamian za składkę przecież nic nie dostaną. Czy jest przymusowa- tak, mediów o ich zdanie nikt tu pytał. Czy jest bezzwrotna? Oj tak – próżno szukać w projekcie rozwiązania, które sugerowałoby, że NFZ mediom pieniądze odda, gdy tylko skończą się jego problemy.

Zatem, choćby Rada Ministrów próbowała nam wmówić, że składka jest składką, a podatek podatkiem – nie dajmy się zwieść. Składka z tytułu reklamy to nic innego jak (kolejny już) podatek od reklamy, wymierzony w przedsiębiorstwa medialne, który przypadkiem zasili konto NFZ.

Kogo zaboli po kieszeni?

Ze składką jak to z podatkiem – ktoś pójdzie z torbami. Tym kimś, jak już wiemy – są media, a konkretniej dostawy usług medialnych, nadawcy, podmioty prowadzące kina, podmioty umieszczający reklamy na billboardach czy wydawcy prasy. Oberwie się też przedsiębiorcom, którzy publikują reklamy w Internecie.

Projekt Ustawy[2] składkę dzieli na dwie części – z tytułu reklamy konwencjonalnej oraz z tytułu reklamy internetowej. Tę pierwszą zapłacą media „tradycyjne”, jak prasa, telewizja, radio czy wieszający reklamy. Drugą – między innymi przedsiębiorcy, którzy będą zarabiali na reklamach publikowanych w Internecie. Faktem jest, że zapłacą najwięksi, a przynajmniej – duże podmioty. Obowiązek zapłaty składki konwencjonalnej dotknie zarabiających na reklamach powyżej 1 000 000 zł (telewizja i radio) lub 15 000 000 zł (prasa) [art. 9 Ustawy]. Przy składce internetowej podatkową poprzeczkę zawieszono jeszcze wyżej – podatek zapłacą bowiem przedsiębiorcy, którzy z tytułu reklamy zarobią w Polsce powyżej € 5 000 000, lub na całym świecie – ponad € 750 000 000.

Tak wysoko postawione progi mają uwalniać mniejsze przedsiębiorstwa od zapłaty -podatku- składki, a przy tym – wpisywać się w retorykę projektodawców i chęci walczenia „z tymi złymi wielkimi przedsiębiorstwami internetowymi”.

Jak bardzo zaboli?

Możliwe, że składka z tytułu reklamy nie zostałaby tak bardzo nagłośniona (chociaż słowo to w kontekście ciszy w eterze pasuje tu akurat średnio), gdyby nie skala obciążeń, z jakimi będzie się wiązała.

Opodatkowaniu będą podlegały przychody, czyli wszystko, co stanowi zapłatę za usługi reklamowe pomniejszone o podatek od towarów i usług [art. 6 Ustawy]. Warto zwrócić tu uwagę na dwie rzeczy:

  • nasz ustawodawca daje kolejny dowód na to, że nie odróżnia przychodu od obrotu (poprzedni pokaz mieliśmy przy tarczach finansowych, gdzie o spadku przychodów w podatkach dochodowych świadczyły wyniki z deklaracji VAT);
  • opodatkowaniu „składką” z tytułu reklama podlega wszystko co zarobimy, a nie tylko osiągane stąd dochody.

Oznacza to, że jeżeli większość komercyjnych przedsiębiorstw medialnych utrzymuje się z reklam (a nie czarujmy się – tak właśnie jest), zabranie im w zależności od rodzaju reklamy i środka przekazu od 2% do 15% przychodów sprawia, że marżowość niektórych przedsiębiorców może mocno ucierpieć.

I tu jest chyba pies pogrzebany, i tu media doszukują się zamachu. Dla wielu z nich struktura składki – oparta o opodatkowanie przychodu (a nie dochodu) w połączeniu z wysokością obciążeń – może wpędzić wiele przedsiębiorstw w straty, a przez to – doprowadzić do zakończenia ich działalności.

Czy media mają rację? Cóż, wszystko zależy od ich wyników, ale wyobraźmy sobie, że nagle zabierają nam 10% naszego miesięcznego wynagrodzenia (całego, nie tylko tego, co nam zostaje po opłatach!). Czy jesteśmy wciąż ponad kreską, czy zaczyna nam brakować? Odpowiedzi będą pewnie różne, jednak dla części z nas oddanie tych dodatkowych 10% będzie dramatem.

Podobnie będzie z niektórymi przedsiębiorstwami z branży mediów. Daleki jestem więc od tego, że media walczą o pieniądze. Wiele z nich walczy o przetrwanie.

Jak się przygotować?

Problemy ze składką z tytułu reklamy nie kończą się na kwestii zapłaty. Ustawa nakłada na przedsiębiorców z branży medialnej szereg obowiązków, które wiążą się z obliczaniem przychodów z tytułu reklamy oraz należnej stąd składki.

Sprawa jest o tyle poważna, że czasami ustawodawca żąda od przedsiębiorców mocy parapsychologicznych, a przynajmniej czytania w myślach.

Jak bowiem inaczej interpretować to, że przedsiębiorcy wyświetlający reklamę w Internecie muszą zgadywać, czy użytkownik wyświetla reklamę na terytorium RP (wtedy naliczamy od tego składkę), a kiedy poza granicami kraju [art. 16 Ustawy]? Fakt, projektodawcy wspierają tu naszych przedsiębiorców wyposażając ich w uprawnienie do szczegółowej inwigilacji odbiorców – poprzez sprawdzanie ich adresu IP, geolokalizację ich urządzeń, czy sprawdzanie ich adresów korespondencyjnych [art. 17 Ustawy]. Pytanie jednak, czy to wystarczy?

Jedno jest pewne – do wejścia w życie tej nowej pseudo-składki przedsiębiorcy medialni powinni się przygotować. Opracować mechanizmy i procedury wewnętrzne, które pozwolą im na prawidłowe ustalenie od jakich przychodów i w jakiej wysokości powinni pobierać składkę.

Media powinny się przy tym śpieszyć – Ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2021 r.  I znając skuteczność naszego ustawodawcy w sprawach podatkowych – termin ten zostanie pewnie dotrzymany.

W GLC pomagamy przedsiębiorcom przygotować się do zmian w przepisach podatkowych oraz zapewnić zgodność ich działania z prawem. Prowadzisz przedsiębiorstwo z branży medialnej? Publikujesz reklamy w Internecie? Zapraszamy do skorzystania z naszej kompleksowej usługi wsparcia podatkowego dla przedsiębiorców. Więcej szczegółów znajdziesz pod tym linkiem: Podatki dla przedsiębiorców

[1] To nie żart – w założeniach projektu wskazano właśnie na te kwestie jako podstawę wprowadzenia nowego podatku: https://archiwum.bip.kprm.gov.pl/kpr/form/r763470774,Projekt-ustawy-o-dodatkowych-przychodach-Narodowego-Funduszu-Zdrowia-Narodowego-.html – dostęp 21 lutego 2021 r.

[2] Projekt Ustawy o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów z dnia 1 lutego 2021 r., https://tiny.pl/rld5r – dostęp dnia 21 lutego 2021 r.

Usługi doradztwa podatkowego

Korzyści wykorzystania usług doradztwa podatkowego, czyli co doradcy podatkowi wnoszą do firmy.

Rynek w Polsce z roku na rok jest coraz bardziej konkurencyjny. W rezultacie został zaobserwowany wzrost wymagań dla właścicieli firm. To w ich rękach jest kontrolowanie różnych czynników mających wpływ na przedsiębiorstwo, a sam sposób zarządzania firmą został przekształcony przez zmieniające się trendy w przemyśle oraz wzrost wymagań klientów. Proces prowadzenia firmy jest skomplikowany ze względu na szybko zmieniające się warunki, które wymagają natychmiastowego przystosowania się do zmian na rynku. Wdrożenie usługi doradztwa podatkowego pozwala firmie na płynne działanie przy braku potrzeby skupienia się dodatkowo na problemach związanych z podatkami.

Rolą doradcy podatkowego jest minimalizowanie ograniczeń powodowanych przez podatki, które są integralną częścią prowadzenia biznesu. Polskie prawo podatkowe jest znane z ilości i zmienności przepisów powodując, że doradztwo podatkowe musi być nieodłączną częścią każdej firmy nastawionej na rozwój, nie tylko na przetrwanie.

Doradztwo podatkowe to szereg profitów dla podmiotów korzystających z tego typu usług. Naszą rolą, rolą doradców podatkowych, jest pomoc w rozwinięciu firmy przy pomocy rozmaitych narzędzi, a nasze cele to głównie wzrost wyniku finansowego Twojej przedsiębiorstwa, minimalizowanie ryzyka związanego z prawem i podatkami oraz redukcja kosztów. Wiedza i doświadczenie doradców podatkowych GRUPY Leader  pozwalają na udzielenie profesjonalnej i precyzyjnej porady prawnej i podatkowej.

Poniżej kilka przykładów, które ilustrują jak wdrożenie doradztwa podatkowego wpływa na produktywność biznesu.

Planowanie strategiczne – jak doradcy podatkowi pomagają zarządzać

Doświadczeni doradcy podatkowi pomagają przewidzieć zobowiązania podatkowe i obniżyć podatki zgodnie z obowiązującym prawem. Optymalizacja podatkowa jest ważna dla firm, gdyż dzięki zmianom własnościowym, prawnym i organizacyjnym może wpłynąć na wielkość środków pozostających w firmie lub trafiających do właścicieli biznesu. Doradcy podatkowi przewidują tym samym zobowiązania podatkowe w celu dokładnego dopasowania rozwiązań optymalizacyjnych. W praktyce możemy wskazać najkorzystniejsze procesy przekształceń przedsiębiorstw biorąc pod uwagę rozwiązania takie jak podział spółek, fuzje czy przejęcia podmiotów gospodarczych

Doradcy podatkowi a ograniczanie ryzyka

Minimalizujemy ryzyko nieprawidłowości podatkowych. Naszą rolą jest upewnienie się, co do bezbłędności dokumentacji i poprawności w kwestiach rozliczeń podatkowych. Pomagamy wprowadzać różnorodne rozwiązania organizacyjne lub samodzielnie zajmujemy się rozliczeniami podatkowymi.

Profesjonalizm działań doradców podatkowych

Doradcy podatkowi GRUPY Leader realizują motto ułatwienia życia biznesowego przy pomocy profesjonalnego wsparcia. Poznamy i zrozumiemy Twoje potrzeby, gdzie to naszą rolą jest dostosowanie się  właśnie do nich. Każdy z naszych klientów jest wyjątkowi i wierzymy w to, że każda sprawa powinna być traktowana indywidualnie. Nasze doświadczenie w doradztwie podatkowym pełni ważną rolę we wdrażaniu najlepszych rozwiązań dla wszelakiego biznesu. Każda nowa, specjalistyczna porada i przygotowanie złożonej dokumentacji utrwalają nas w przekonaniu, że  także kwestie podatkowe nowych klientów będą właściwie  rozwiązane i będą znajdować się w dobrych rękach.

Skuteczne rozwiązania problemów przez doradców podatkowych

Przygotowujemy skuteczną strategię do postępowania skarbowego i podatkowego. Nasza porada prawna opiera się o realia biznesowe działalności gospodarczej przedsiębiorcy, a rozległa wiedza i doświadczenie w postępowaniu administracyjnym pozwala na przygotowanie odpowiednich dokumentów w kwestiach podatkowych czy celnych. Fachowo przygotowujemy skuteczne skargi, odwołania i wnioski także do Ministerstwa Finansów. Naszą rolą jest reprezentowanie Ciebie oraz Twojej firmy w postępowaniu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i Naczelnym Sądem Administracyjnym. W przypadku kontroli skarbowej, podatkowej lub postępowania podatkowego reprezentujemy firmę w charakterze pełnomocnika. Ponadto w trakcie przesłuchań podatnika i jego pracowników aktywnie doradzamy naszym Klientom pełniąc rolę konsultanta podczas prowadzonego postępowania.

Rozwój Twojego biznesu to nasz cel

W najlepszym interesie doradcy podatkowego jest walka i odpowiedzialność za prawa swojego klienta. Nasi doradcy podatkowi ciągle powiększają swoją wiedzę na temat aktualnych zagadnień i wyroków prawa podatkowego w celu zagwarantowania, że wszystkie podejmowane decyzje i działania są zgodne z aktualnie obowiązującymi regulacjami prawnymi wprowadzonymi przez Unię Europejską czy polski rząd. Reprezentujemy podmioty różnej wielkości i różnych branż i możemy reprezentować także Twoją firmę przed organami podatkowymi, jednocześnie uznając jako nadrzędne dobro Twoje prawa i Twój interes. Rolą doradcy podatkowego jest ułatwienie procesu prowadzenia firmy poprzez pozostawienie przedsiębiorcy możliwości koncentrowania się na innych aspektach prowadzenia biznesu.

Pozostaw kwestie podatkowe profesjonalistom. Jesteśmy do Twojej dyspozycji.

Moment dostawy towaru a podatek VAT

Obowiązek zapłaty podatku VAT powiązany jest z momentem dostawy towaru do Klienta. Okazuje się jednak, że samo pojęcie „dostawy towaru” może być bardzo różnie interpretowane. Kiedy powstaje obowiązek podatkowy, kiedy towar zostaje np. wysłany kurierem, a kiedy gdy sprzedawca pozostawi go w paczkomacie? Jako punkt odniesienia do analizy tego zagadnienia przyjęliśmy przepisy kodeksu cywilnego i orzecznictwo.

Skąd wziął się problem?

Sklep internetowy sprzedał towar i wysłał go klientowi razem z fakturą za pośrednictwem firmy kurierskiej. Na fakturze sprzedawca pozostawił pustą rubrykę „data sprzedaży”. Uznał, że nie zna jej w chwili wystawiania faktury, bo nie wie, kiedy klient odbierze przesyłkę. W mojej opinii – niesłusznie. Uważamy, że na zasadach ogólnych do dostawy towaru dochodzi w momencie wydania towaru kurierowi (przewoźnikowi itd.).

Jeśli strony umowy sprzedaży nie łączy jakaś specjalna umowa, z której wynikałoby, że ryzyko utraty towaru ponosi dostawca, to musimy posiłkować się kodeksem cywilnym. Nie ma tu znaczenia, że dostawca wybiera i opłaca kuriera na swój koszt – pozostaje to nieistotne dla oceny momentu przejścia na kupującego korzyści, ciężarów i niebezpieczeństwa utraty rzeczy. Przejście to związane jest z momentem wydania rzeczy (art. 548 § 1 k.c.), zaś do wydania rzeczy dochodzi z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju (art. 544 § 1 k.c.).

Ryzyko po stronie kupującego

Słusznie wskazuje się w literaturze, że „jeżeli jednak rzecz została powierzona przez sprzedawcę przewoźnikowi, lecz nie wydana przez niego kupującemu-odbiorcy z powodu jej zaginięcia u przewoźnika, na kupującym spoczywa obowiązek zapłaty ceny, mieszczący się w pojęciu niebezpieczeństwa, o którym mowa w art. 548 § 11. W pojęciu niebezpieczeństwa, o jakim mowa w art. 548 § 1 k.c., mieści się obowiązek zapłaty przez kupującego ceny za rzecz powierzoną przez sprzedawcę przewoźnikowi, choćby przewoźnik kupującemu-odbiorcy przesyłki nie wydał2. Jeżeli pomiędzy sprzedawcą i działającym na jego zlecenie spedytorem nie doszło do zawarcia umowy przewozu, a spedytor we własnym imieniu powierzył towar do przewozu przewoźnikowi, wydanie towaru w wykonaniu umowy sprzedaży (art. 544 § 1 k.c.) następuje nie w chwili odbioru towaru przez spedytora od sprzedawcy, ale w momencie powierzenia przesyłki przez spedytora przewoźnikowi. Zwrotu ceny zapłaconej za brakujący towar można dochodzić jedynie na podstawie art. 494 k.c.3

Nabywca może rozporządzać, nie mając towaru w rękach

Należy wskazać, że „dostawa towarów” oznacza „przeniesienie prawa do rozporządzania rzeczą jak właściciel” (art. 7 ust. 1 ustawy o VAT). Z treści tego przepisu jasno wynika, że termin „dostawa towarów” nie odnosi się do przeniesienia własności rzeczy zgodnie z przepisami obowiązującymi w krajach członkowskich, lecz (zgodnie z Wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 lutego 1990 r.) obejmuje każde wydanie rzeczy przez daną osobę, które upoważnia drugą osobę do faktycznego rozporządzania rzeczą tak, jakby była ona właścicielem tej rzeczy4. Do zaistnienia dostawy towarów nie jest konieczne przeniesienie faktycznego rozporządzania rzeczą.

Powyższe rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. W rzeczywistości gospodarczej często się bowiem zdarza, że przedsiębiorca nabywa towary, nie wchodząc nigdy w ich posiadanie. Sytuacja taka może mieć miejsce na przykład, gdy nabywca zleca sprzedawcy dostarczenie towarów bezpośrednio do swego kontrahenta, czyli kolejnego podmiotu w łańcuchu dostaw. W takich sytuacjach, pomimo braku wejścia w posiadanie towarów, nie ulega wątpliwości, że podmiot pośredni nabywa prawo do rozporządzania towarem jak właściciel.

W omawianym powyżej przykładzie prawo to realizuje on poprzez zlecenie sprzedawcy dostarczenia towaru do wskazanego odbiorcy. Oczywistym jest, że pojęcie dostawy towarów ma charakter szerszy niż pojęcie sprzedaży na gruncie k.c. Ale nie ulega chyba niczyjej wątpliwości, że skoro dostawa towarów następuje w ramach wykonania umowy sprzedaży, przepisy art. 544 i 548 k.c. powinny znaleźć zastosowanie. Prawo podatkowe cieszy się autonomią, nie powinno jednak być wykładane w oderwaniu od przepisów obowiązujących w pozostałych gałęziach prawa.

Wydania towaru przez przewoźnika – bez znaczenia

Mając na względzie nie tylko znowelizowane z dniem 1 stycznia 2014 r. przepisy, ale również niezmienioną definicję dostawy towarów, należy wskazać, że fakt wydania towaru nabywcy przez przewoźnika nie wpływa w żaden sposób na moment przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. Jeżeli korzystamy z usług przewoźnika, moment ten nie jest w żaden sposób związany z fizycznym wydaniem towaru nabywcy. Dzieje się tak, ponieważ ciężary, korzyści i niebezpieczeństwa zostają przeniesione na nabywcę w chwili wydania towaru przewoźnikowi, a nie w chwili wydania go nabywcy.

Nie ma tu w mojej ocenie znaczenia uchylenie art. 19 ust. 2 ustawy o VAT. Stanowił on tylko wyraz precyzji ustawodawcy, który przy pomocy wskazanego przepisu wyraźnie rozstrzygnął kwestie wydania towaru przewoźnikowi, by uniknąć wątpliwości interpretacyjnych w tym temacie (jak widać na przytoczonym przeze mnie przykładzie, było to całkiem słuszne spostrzeżenie).

Jeśli umowa sprzedaży stanowi inaczej

Jak wspomniałem, jeżeli umowa pomiędzy sprzedawcą i nabywcą odmiennie reguluje te kwestie, dla oceny momentu dokonania dostawy towarów konieczne stałoby się dokonanie wykładni postanowień umownych. Samo przesunięcie terminu przejścia niebezpieczeństwa utraty i ryzyka nie przesądza bowiem kwestii, kiedy doszło do przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. Wskazuje wyłącznie ostatni możliwy termin dla takiego uznania (pewną granicę końcową). Dokonanie wykładni postanowień umowy pozwoliłoby w tym przypadku na stwierdzenie, kiedy miało miejsce przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel w oparciu o art. 7 ust. 1 ustawy o VAT.

Gdy dostawca sam dostarcza towar

Często zdarza się, że towar jest dostarczany do klienta własnymi środkami transportu. W takiej sytuacji nie mamy do czynienia z zasadami opisanymi w art. 544 § 1 k.c. i moment powstania obowiązku podatkowego musi być rozpatrywany oddzielnie. Moim zdaniem w takim przypadku ryzyko utraty towaru, koszty oraz należności do momentu dostarczenia towaru klientowi wciąż spoczywają na dostawcy – nie byłoby zatem zasadne rozpoznawanie momentu powstania obowiązku podatkowego już w chwili wysłania przez dostawcę swojej ciężarówki do klienta. W tym zakresie w mojej ocenie moment powstania obowiązku podatkowego zostaje przesunięty do chwili wydania towaru klientowi w miejscu przeznaczenia. Taki pogląd pokrywa się zresztą z opinią wyrażoną przez Ministerstwo Finansów, które w niewiążącej informacji5 dostępnej na stronie resortu wskazało, że w sytuacji, w której towar jest dostarczany transportem własnym sprzedawcy (lub najętym przez niego) do miejsca wskazanego zgodnie z umową przez nabywcę – dokonanie dostawy następuje z chwilą dostarczenia towaru do miejsca wskazanego przez nabywcę.

Jeżeli towar jest składowany, znów rozliczymy się inaczej

Niestety, powyższe również nie wyczerpuje wszystkich dostępnych nam opcji. Może się zdarzyć sytuacja, w której towar będzie pozostawiony w miejscu wskazanym przez nabywcę (np. w magazynie dostawcy). W takiej sytuacji, w mojej opinii, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą pozostawienia tego towaru w uzgodniony sposób do dyspozycji nabywcy (a nie z chwilą jego odbioru!)
Przypisy:

  1. por. K. Pietrzykowski, red., Kodeks cywilny. Komentarz do art. 544, T. 2, Wyd. 7, Warszawa 2013
  2. j.w.
  3. por. E. Gniewek, P. Machnikowski, red., Kodeks cywilny. Komentarz do art. 544, Wyd. 5, Warszawa 2013
  4. por. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 lutego 1990 r. w sprawie C-320/88 Staatssecretaris van Financiën przeciwko Shipping and Forwarding Enterprise Safe BV
  5. http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1402295/Zmiany+w+zakresie+okre%C5%9Blania+momentu+powstania+obowi%C4%85zku+podatkowego+w+VAT+od+1+stycznia+2014+r..pdf

 

Odpowiedzialność członków zarządu spółek kapitałowych za szkody wyrządzone spółce

Czy członek zarządu odpowiada przed spółką za brak profesjonalizmu?

Członkowie zarządu spółki ponoszą odpowiedzialność za działania sprzeczne z prawem i ze statutem. Nikt nie ma co do tego wątpliwości, kiedy dochodzi do pospolitego przestępstwa. W mojej opinii tak samo należy traktować zaniedbania i brak należytej staranności.

Temat chciałbym rozważyć na przykładzie pewnej spółki kapitałowej, która zajmowała się produkcją i eksportem na szeroką skalę produkowanych przez siebie towarów. Członkowie zarządu spółki zawarli umowę ramową z bankami finansującymi spółkę, na podstawie której zawierali z bankami transakcje opcyjne. Opcje te miały na celu zabezpieczanie transakcji spółki w sytuacji spadku kursu polskiej waluty w stosunku do euro.

Początkowo zawierane transakcje miały rzeczywiście charakter zabezpieczenia płatności za sprzedawane za granicę towary przed spadkiem wartości złotówki w stosunku do euro. Jednak po pewnym czasie członkowie zarządu zaczęli zawierać skomplikowane transakcje opcyjnie, których celem nie było już zabezpieczenie dokonywanego przez spółkę eksportu, a czerpanie korzyści z różnic walutowych.

Ryzykowna gra opcjami walutowymi

Na czym polegał mechanizm? Spółka nabywała opcję put (opcję sprzedaży), jednocześnie wystawiając bankowi opcję call (opcję kupna). Wartość opcji call była dwukrotnie wyższa od opcji put. Transakcje zawierane przez spółkę z bankiem nie powodowały kosztów po stronie spółki.

Opcja put polegała na tym, iż w przypadku spadku kursu euro bank brał na siebie ryzyko transakcji wynikające ze spadku wartości waluty. Przykładowo, zarząd uznał, że opłacalna dla spółki będzie sprzedaż towaru w sytuacji, gdy kurs euro będzie wynosił 3,50 PLN. Wystawiał fakturę z odroczonym terminem płatności, co powodowało, że od dnia wystawienia faktury do dnia jej faktycznej zapłaty, występowało ryzyko kursowe. Kurs euro mógł ulec znaczącej zmianie – obniżeniu lub wzrostowi. Jeśli kurs spadł np. na 3,30 PLN, transakcja była dla spółki na nieopłacalna. Spółka zabezpieczała się w ten sposób, że różnicę między tymi kwotami (20 gr) pokrywał bank. Za tę usługę spółka płaciła bankowi określone wynagrodzenie. Opcja put miała wartość 100 tys. euro, czyli bank płacił spółce 20 tys. euro (20 gr x 100 tys. euro).

Natomiast opcja call wystawiana przez spółkę na rzecz banku nie miała charakteru zabezpieczenia eksportera, a jej wolumen był dwa razy większy niż opcji put. Opcja call polegała na tym, iż bank i spółka określały pewną kwotę np. 3,60 PLN, przekroczenie której powodowało obowiązek wykupienia przez spółkę od banku opcji call w cenie różnicy między kursem euro, a ustaloną kwotą graniczną. Przykładowo, w przypadku wzrostu kursu euro np. do 4,20 PLN spółka była zobowiązana do wykupu od banku opcji call w cenie 60 gr razy wartość wystawionych opcji. Przy tej samej różnicy kursowej spółka musiała więc zapłacić bankowi 60 tys. euro.

Dodatkowo w opcjach put bank miał określoną barierę wygaszającą (ograniczającą ryzyko). Jeżeli kurs euro spadł poniżej pewnego określonego w umowie poziomu np. 3,20 PLN, to bank odpowiadał tylko do tej kwoty. W przypadku opcji call bariery wygaszającej nie było. Zatem bank odpowiadał tylko za różnice kursowe do 30 gr, a spółka bez ograniczeń.
W przypadku wystawiania przez spółkę opcji call i jednoczesnym wystawianiu przez bank opcji put spółka nie płaciła wynagrodzenia dla banku ( opcje zerokosztowe). Początkowo spółka odnosiła zysk z tzw. opcji zerokosztowych, ponieważ kurs euro spadał. Bank był zobowiązany do pokrycia różnicy, a spółka nie płaciła bankowi premii za opcje put. Natomiast w pewnym momencie nastąpił gwałtowny wzrost kursu euro w stosunku do złotówki. Spowodowało to po stronie spółki obowiązek wykupu od banku opcji call, co pociągnęło za sobą wielomilionowe straty.

Odpowiedzialność za brak profesjonalizmu

Członkowie zarządu ponoszą odpowiedzialność za działania sprzeczne z prawem i ze statutem. Zgodnie z art. 368 kodeksu spółek handlowych członek zarządu jest zobowiązany do prowadzenia spraw spółki i jej reprezentowania. Moim zdaniem z artykułu tego wynika, że musi robić to z należytą starannością i profesjonalizmem wymaganym od osoby pełniącej funkcję członka zarządu. Członka zarządu ze spółką łączy stosunek zobowiązaniowy polegający na tym, iż jest on zobligowany do sumiennego prowadzenia jej spraw.

Naruszenie prawa to naruszenie wszelkich zapisów prawnych – nie tylko k.s.h., ale również innych aktów prawnych, w tym również prawa karnego. Np. jeżeli członek zarządu dokonał pospolitej kradzieży gotówki z kasy spółki, nikt nie ma wątpliwości, że naruszył on regułę art. 278 k.k. dotyczącą odpowiedzialności za kradzież. Bez wątpienia w takich warunkach naruszył on prawo i jest odpowiedzialny wobec spółki za dokonany zabór mienia.

Według mnie nie ma różnicy pomiędzy przedstawionym przypadkiem, a sytuacją, kiedy członek zarządu wyrządził spółce szkodę, podpisując niekorzystną umowę – bez względu na to czy zrobił to w sposób świadomy, czy nie dokładając należytej staranności. Naruszył tym samym normę artykułu 296 k.k.

Moim zdaniem, w opisanej sytuacji członkowie zarządu naruszyli prawo zobowiązujące ich do rzetelnego, sumiennego i profesjonalnego prowadzenia spraw dotyczących spółki. Zawierając niesymetryczne transakcje opcyjnie, nie zabezpieczali eksportu, tylko prowadzili grę o walutę z bankami finansującymi. Ponoszą więc odpowiedzialność za działanie sprzeczne z naturą transakcji opcyjnych, tj. zabezpieczeniem transakcji. Takie działanie nie mieści się we wzorze dobrego kupca, którym powinien być każdy członek zarządu.

 

Tekst: Radosław Paulewicz

GRUPA Leader zmienia wizerunek i poszerza zakres usług

GRUPA Leader zmienia wizerunek i stawia na kompleksowy outsourcing specjalistycznych usług dla biznesu.

KSK Leader, TAX Leader, LAW Leader i AUDIT Leader, czyli zespół kancelarii w Katowicach świadczących kompleksowe usługi doradcze dla przedsiębiorstw, zainaugurował działalność w ramach GRUPY Leader.

Marka GRUPA Leader objęła funkcjonujące dotychczas oddzielnie, choć ściśle ze sobą współpracujące kancelarie. Od 10 lat wpierają one podmioty gospodarcze w zakresie doradztwa podatkowego i prawnego, outsourcingu usług księgowych i HR oraz audytu finansowego, systematycznie poszerzając zakres usług. Spółka LAW Leader wchodząca w skład GRUPY Leader była pierwszą w Polsce niezależną multidyscyplinarną spółką adwokatów i doradców podatkowych.

Wspólna nazwa, logo i identyfikacja wizualna są zewnętrznym przejawem zmian, jakie dokonały się we wchodzących z skład GRUPY Leader spółkach.

– Jesteśmy przede wszystkim zespołem specjalistów z dziedziny prawa, podatków, audytu finansowego, rachunkowości i kadr, działającym razem na rzecz Klienta. Naszym celem i zarazem najmocniejszą stroną jest kompleksowa, wieloaspektowa obsługa przedsiębiorstw – wyjaśnia Maciej Szymik, dyrektor generalny GRUPY Leader, doradca podatkowy. ‑ Poprzez wspólną nazwę chcemy jeszcze mocniej zakomunikować to Klientom.

Pogotowie finansowe i doradcze

Zmiana wizerunku wiąże się również z rozszerzeniem wachlarza usług świadczonych na rzecz Klientów – zarówno przedsiębiorców jak i podmiotów z branży doradczej. Tym pierwszym, obok stałej obsługi księgowej, doradztwa podatkowego, obsługi prawnej i audytu finansowego, GRUPA Leader proponuje szeroko rozumiany controling finansowy z doradztwem biznesowym, outsourcing kadr i płac, a także pogotowie finansowe, czyli profesjonalne wsparcie księgowych, adwokata i doradców podatkowych w różnorodnych sytuacjach kryzysowych w firmie.

Zapotrzebowanie na takie usługi świadczone kompleksowo przez wielospecjalistyczne zespoły od kilku lat dynamicznie rośnie. Powodów jest kilka: redukcja kosztów zatrudnienia, zapotrzebowanie na obsługę z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi informatycznych bez ponoszenia znaczących nakładów inwestycyjnych, ciągłe zmiany prawne i coraz bardziej dotkliwy brak na rynku pracy wykwalifikowanych specjalistów z zakresu księgowości i audytu finansowego. Dlatego, obsługę księgową powierza zewnętrznym biurom rachunkowym już około połowa firm z sektora MSP.

Z badań rynku przeprowadzonych przez GRUPĘ Leader wynika jednak, że coraz częściej przedsiębiorcy oczekują nie tylko bieżącej obsługi ksiąg rachunkowych, ale również jednoczesnego doradztwa w zakresie zarządzania kosztami, optymalizacji podatków i zatrudnienia oraz wsparcia prawnego, których efektem będzie zwiększenie konkurencyjności firmy.

Partnerzy dla sektora doradczego

Z tego powodu GRUPA Leader zamierza również mocniej wspierać swoich partnerów branżowych: biura rachunkowe (w zakresie doradztwa podatkowego i prawnego) oraz kancelarie prawne i podatkowe (w aspekcie obsługi księgowej i controlingu).

‑ Koncentrujemy się na współpracy, a nie na konkurencji – podkreśla Maciej Szymik. ‑ Jesteśmy przekonani, że w ten sposób pomożemy naszym Partnerom dostarczyć bardziej kompleksowe usługi dla ich Klientów. Będą mogli im zaoferować stałe wsparcie profesjonalistów w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem, przy optymalizacji kosztów prowadzenia działalności.

Nowa strona firmowa

Lepszej komunikacji z Klientami i Partnerami biznesowymi służyć będzie nowa strona internetowa GRUPY Leader: www.grupaleader.pl. W bardzo przejrzysty sposób prezentuje ona w jednym miejscu wszystkie najważniejsze segmenty świadczonych usług dzięki prostemu menu i wzajemnym powiązaniom poszczególnych zakładek.

Nowością w serwisie jest blog ekspercki Easy Business. Jego celem jest dostarczenie przedsiębiorcom praktycznych wskazówek w prowadzonej działalności i sprawdzonych pomysłów na optymalizację księgową, podatkową i organizacyjną firmy na konkretnych przykładach z praktyki GRUPY Leader. Będzie tam można również znaleźć komentarze do aktualnych przepisów i ich interpretacji.

Strona firmowa GRUPY Leader została też powiązana z jej profilami w mediach społecznościowych: Facebookiem, Golden Line i Linked In.

Więcej na stronie:
www.grupaleader.pl

 

***

O GRUPIE Leader

GRUPA Leader to zespół ekspertów z dziedziny prawa, podatków, audytu finansowego, rachunkowości i kadr. Od 2004 r. świadczy kompleksowe usługi dla podmiotów z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które wymagają eksperckiego wsparcia w zakresie prowadzonej działalności. Obsługuje również duże firmy i korporacje, bardzo aktywne na rynku, biorące udział w skomplikowanych procesach prawnych, finansowych, handlowych i gospodarczych, oczekujące kompleksowego doradztwa, regularnego raportowania i stałego wewnętrznego nadzoru biegłego rewidenta.

GRUPA Leader specjalizuje się w obsłudze podmiotów działających w wymagających, innowacyjnych i wysokospecjalistycznych branżach: finansowej, IT, budownictwie, przemyśle ciężkim i automatyce przemysłowej. Jej klientami są m.in. przedsiębiorstwa o skomplikowanej strukturze organizacyjnej, spółki z kapitałem zagranicznym i prowadzące działalność na rynku międzynarodowym oraz podmioty, które znalazły się w sytuacji kryzysu: finansowego, prawnego lub organizacyjnego. Siedzibą firmy są Katowice, jednak współpracuje z Partnerami z całej Polski i zagranicy.

Celem GRUPY Leader jest zapewnienie stabilności i bezpieczeństwa działalności Klientów oraz wspieranie rozwoju przedsiębiorstw dzięki optymalizacji prawnej, podatkowej i księgowej.

 

Kontakt dla mediów

Anna Kontek
Specjalista ds. PR
GRUPA Leader
Tel. 663 629 244
e-mail: akontek@grupaleader.pl

 

Korzyści i ryzyka z uproszczeń w rozliczeniach

Dziennik „Rzeczpospolita” opublikował rozmowę ze Zbigniewem Maciejem Szymikiem, doradcą podatkowym w kancelarii TAX Leader w Katowicach, dyrektorem generalnym GRUPY Leader.

Wywiad miał związek z upływającym 20 lutego 2014 r. terminem na zgłoszenie urzędowi skarbowemu chęci płacenia zaliczek na podatek dochodowy w uproszczonej formie. Traktował o zaletach i zagrożeniach dla przedsiębiorstwa związanych z uproszczeniami w rozliczeniach.

Źródło: „Rzeczpospolita” z 18 lutego 2014 r., autor: Paweł Rochowicz

http://prawo.rp.pl/artykul/0,1087566.html

W jaki sposób należy zaksięgować dotację? (część 2)

Ostatnio pisałam o sposobie księgowania dotacji otrzymanych przez podmiot gospodarczy. Podkreślałam, że sposób ewidencji dotacji w księgach rachunkowych uzależniony jest od rodzaju finansowanych wydatków. Rozpatrywałam go dla sytuacji, w której beneficjent dotacji nabywa rzeczowe aktywa trwałych lub wartości niematerialne i prawne.

Tym razem chciałabym się zająć przypadkiem wydatków zaliczanych do kosztów bieżących działalności.

Jak zaksięgować dotację na wydatki zaliczane do kosztów bieżących?

Jeśli chodzi o finansowanie wydatków zaliczanych do kosztów bieżących, sprawa jest prostsza niż w przypadku środków trwałych. Obowiązuje tutaj sposób kwalifikacji zgodny z zasadą ogólną i z uwzględnieniem właściwych okresów sprawozdawczych.
Dofinansowanie zalicza się do pozostałych przychodów operacyjnych w obrębie tego samego okresu, do którego odnoszą się koszty. Wynika to z nadrzędnej zasady rachunkowości, tj. zasady współmierności przychodów i kosztów.
Dotację można również zaliczyć wprost do pozostałych przychodów operacyjnych w dacie jej otrzymania, jeśli jest ona związana z bezpośrednią działalnością operacyjną podmiotu. Dotyczy to dopłat do określonych przedsięwzięć takich jak: szkolenia i kursy oraz różnego rodzaju drobne projekty nie związane z zakupem środków trwałych lub wartości niematerialnych i prawnych.
W przypadku refundacji nakładów poniesionych w poprzednim okresie sprawozdawczym, tj. po dacie sporządzenia rocznego sprawozdania finansowego, dotację rozlicza się w księgach roku bieżącego. W sprawozdaniu finansowym sporządzanym za ten okres należy natomiast szczegółowo opisać fakt otrzymania dotacji, którą uwzględniono w księgach rachunkowych.

Przykładowa ewidencja księgowa:

1/ otrzymanie dotacji:

WN  konto 13 – „rachunek bieżący/ lub wyodrębniony dla dotacji”
MA konto 84 –„rozliczenia międzyokresowe przychodów – dotacje otrzymane” (w analityce np. konkretny projekt)

2/odniesienie kwoty dotacji rozliczanej w czasie w przychody:

kwota odpisu przypadającego na dany okres sprawozdawczy (rata miesięczna ustalona wg zasad współmierności)
WN  konto 84 –„rozliczenia międzyokresowe przychodów”
MA konto 76 –„pozostałe przychody operacyjne – dotacje otrzymane” (w analityce np. konkretny projekt)

3/ odniesienie kwoty dotacji bezpośrednio w przychody:

WN  konto 13 – „rachunek bieżący/ lub wyodrębniony dla dotacji”
MA konto 76 – „pozostałe przychody operacyjne –  dotacje otrzymane” (w analityce np. konkretny projekt)

Co z podatkiem dochodowym?

Czy otrzymana dotacja stanowi przychód podlegający opodatkowaniu? Czy wydatki pokryte środkami finansowymi z dotacji można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów?

Na gruncie prawa podatkowego przychód z otrzymanej dotacji jest zwolniony od podatku dochodowego od osób prawnych (art. 17 ust. 1 pkt 21 ustawy p.d.o.p.) lub nie stanowi przychodu w podatku dochodowym od osób fizycznych (art. 14 ust. 2 pkt 2 tej ustawy p.d.o.f.). Wartość dofinansowania należy wyłączyć z podstawy opodatkowania w wysokości odpisanej na poczet pozostałych przychodów operacyjnych. Jednocześnie zgodnie z art. 16a – 16m ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz z art. 22a– 22o ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, wydatki pokryte środkami finansowymi z dotacji, w tej części nie stanowią kosztów uzyskania przychodów.

Jeżeli dotację przyznano po rozpoczęciu amortyzacji (dotyczy środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych) lub nakładów poniesionych wcześniej, to w miesiącu jej otrzymania zmniejsza się bieżące koszty uzyskania przychodów o wartość, która odpowiada poniesionym wydatkom sfinansowanym dotacją w części przypadającej do końca okresu rozliczeniowego, za który obliczany jest podatek.

Tekst: Ewa Haraburda

Copyright GLC

Strategia, realizacja, wsparcie Tomczak | Stanisławski