+48 32 479 10 50

Ministerstwo Finansów publikuje projekt ustawy wprowadzającej Polski Ład

Ministerstwo Finansów w poniedziałek 26 lipca opublikowało projekt ustawy wprowadzającej tzw. Polski Ład. Przepisy mają wejść w życie z początkiem 2022 roku.

Co proponuje Ministerstwo?

Na portalu legislacja.gov.pl pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw wraz z uzasadnieniem.

Projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych oraz niektórych innych ustaw dostępny jest pod adresem: legislacja.gov.pl

Zyska niemal 18 milionów osób płacących podatki. Prawie 9 mln osób przestanie płacić PIT. Nie będą go płacić osoby najuboższe i 2/3 emerytów i rencistów. Kolejna grupa to osoby, dla których zmiana będzie neutralna. Czyli dla aż 90 procent osób płacących podatki nowe rozwiązania są korzystne lub neutralne. To ponad 23 mln osób. W portfelach Polaków zostanie ok. 14 mld zł rocznie. To nie jest obciążanie Polaków nowymi podatkami, a historyczna obniżka podatków dla nich  – wskazał minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński.

Niestety, Minister nie wspomniał, że aby część społeczeństwa mogła zyskać, druga część musi stracić, i tak chociaż pozytywnie trzeba ocenić następujące rozwiązania:

  • Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 000 zł – obecnie kwota ta wynosi 8 000 zł. Kwota ta dotyczyć będzie podatników rozliczających się na zasadach ogólnych, nie skorzystają z niej (tak jak obecnie) przedsiębiorcy rozliczający PIT według stawki liniowej,
  • zmiana wysokości drugiego progu podatkowego z 85 528 zł na 120 000 zł rocznego dochodu,
  • ,,ulga dla klasy średniej pracującej” – ma dotyczyć osób, których przychody mieszczą się w przedziale od 68 412 do 133 692 zł rocznie (5 700 – 11 140 zł miesięcznie),

Projekt zawiera również wiele rozwiązań, które znacznie pogorszą sytuację przedsiębiorców, takich jak między innymi

  • Składka zdrowotna w wysokości 9% będzie liczona od dochodu, a w przypadku ryczałtu – będzie wynosić 1/3 stawki ryczałtu
  • Przedsiębiorca nie będzie mógł odliczyć składki zdrowotnej od podatku,
  • Obowiązkową składką zdrowotna objęci zostaną członkowie zarządów zaangażowani na podstawie powołania
  • Exit tax – podatek od niezrealizowanych zysków – obejmie także połączenia transgraniczne

Wszystkie powyższe rozwiązania zostaną opisane w kolejnych artykułach na Blogu GLC.

Jak Nowy Ład, zwany również Polskim Ładem wpłynie na przedsiębiorców?

Jak Nowy Ład,  zwany również Polskim Ładem wpłynie na przedsiębiorców? Jak zmieni się rzeczywistość podatkowa dla osób prowadzących własne działalności gospodarcze? Co zapowiadane zmiany oznaczać będą w praktyce? Zapraszamy do odsłuchu oraz poczytania podcastu #tozależy.

Dzień dobry, nazywam się Marek Mikuła. Jestem adwokatem i doradcą podatkowym. Dzisiaj będę rozmawiał z moim szanownym gościem, mecenasem i radcą prawnym Jakubem Sikorskim. Mamy dzisiaj na tapecie bardzo przewrotny i aktualny temat. Jest to zapowiedziana rewolucja w podatkach. Pierwsze pytanie, które się nasuwa, w kontekście planowanych zmian podatkowych to, czy te zmiany będą korzystne dla podatników.

Oczywiście, to zależy.

Jakub, powiedz mi proszę, czy w zasadzie my coś wiemy na temat terminu wprowadzenia tych zmian, tych rewolucji w podatkach. Czy zapowiedziany nowy ład, czy polski ład, będzie obowiązywał od tego roku, czy następnego. Czy po prostu coś wiadomo na ten temat?

Póki co wiemy tyle, ile ogłoszono na konferencji. Plus materiały i prezentacje opublikowane na rządowych stronach. Planuje się wprowadzenie tych przepisów z dniem 1 stycznia 2022r. Jednak nie ma jeszcze żadnego projektu ustawy. Nie weszło to na drogę oficjalną.

Dopytam o ten czas i okres, bo słyszałem, że mogą się pojawić jakieś zmiany w czerwcu, dotyczące kwoty wolnej. Czy ty też spotkałeś się z taką informacją? Czy to za wcześnie, żeby mówić, że w tym miesiącu będziemy mieć konkretne informacje, np. w zakresie kwoty wolnej od podatku.

Moim zdaniem, póki co jest jeszcze za wcześnie, żeby udzielać wiążącej informacji. My, jako prawnicy musimy bazować na aktach prawnych, albo na ich projektach.

Bazując na zapowiedziach medialnych i na tym, co udało nam się ustalić, twoim zdaniem, ten nowy ład, czego przede wszystkim może dotyczyć? Dla kogo on może mieć znaczenie? Jaka grupa podatników może wchodzić w grę?

Właśnie, to zależy. Nowy polski ład może być korzystny dla osób, które zarabiają względnie niskie kwoty. Ta konferencja zaczęła się obiecująco. Na początku ogłoszono, że kwota wolna od podatku zostanie zwiększona z 8000 zł do 30 000 zł, co oznacza, że osoby zarabiające kwoty w okolicach minimalnej krajowej nie zapłacą tego podatku w ogóle.

Czyli zaoszczędzą plus minus 200 zł miesięcznie.

Myślę, że coś koło tego. Przy tych zarobkach może to być dosyć znacząca różnica. Ponad to, takim dosyć ciekawym i nie ukrywam, długo wyczekiwanym pomysłem jest zwiększenie drugiego progu podatkowego z 85 000 zł na 120 000 zł w skali roku.

Od którego państwo już nam zabiera 32% podatku.

Nie nazwałbym tego zwiększeniem, a raczej waloryzacją. Ten próg 85 000 zł został wprowadzony w 2009r. Więc biorąc pod uwagę inflację i realia gospodarcze, to jest dostosowanie tej kwoty do współczesnych czasów, a nie realne jej zwiększenie, jeśli chodzi o siłę nabywczą pieniądza.

Słyszałem, że ta zmiana może wpłynąć na portfele 20 mln Polaków. Czy ma to dotyczyć osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę, czy szykuje się jakaś rewolucja dla innych grup zawodowych lub społecznych.

Raczej będzie to dotyczyć osób zatrudnionych na umowę o pracę, zarabiających kwoty do około średniej krajowej. Na pewno obejmie to większość emerytów, jak również osoby prowadzące działalność gospodarczą, których dochód miesięczny nie przekracza kwoty około 7000 zł. Jestem zaciekawiony tym, na jakiej granicy został ustawiony ten limit, ponieważ, jak doskonale sobie zdajesz sprawę z tego, jak rządzący  oscylują wokół tej kwoty 10 000 zł miesięcznie, czyli 120 000 zł rocznie, powstaje pytanie, czy rzeczywiście w Polsce, ta kwota 10 000 zł to jest taki próg zamożności, od którego należy podatników już karać. To jest moim zdaniem zastanawiające. Ale jest to oczywiście kwestia typowo filozoficzna.

Czy szykuje się jakaś rewolucja dla osób prowadzących działalność gospodarczą? Przesłuchaj nasz podcast, aby dowiedzieć się więcej. 

Jakie podatki musisz płacić prowadząc działalność?

Obowiązkiem zarówno osób prywatnych, jak i przedsiębiorców jest płacenie należnych podatków. Zasilają one budżet państwa, które może dzięki tym środkom realizować swoje zadania. Niniejszy artykuł stanowi pigułkę wiedzy dotyczącą podatków, które muszą płacić osoby prowadzące działalność gospodarczą.

Jakie podatki musi płacić przedsiębiorca?

Każdy przedsiębiorca, podobnie jak w przypadku osób fizycznych, zobowiązany jest do płacenia podatku dochodowego od osiąganych przychodów. Inne daniny na rzecz państwa uzależnione są przede wszystkim od wybranej formy prowadzenia działalności, posiadanego majątku, dokonywanych transakcji oraz zakresu korzystania ze środowiska. Przedsiębiorca musi mieć również świadomość, że nieprawidłowe naliczanie podatków, czy opóźnienia w płatnościach mogą skutkować poważnymi problemami, które potrafią zdestabilizować działalność firmy. Aby tego uniknąć warto skorzystać z pomocy fachowców w tym zakresie, sprawdź outsourcing księgowy w biurze rachunkowym GLC, które znajdziesz w Warszawie i Katowicach.

Podatek dochodowy

Podatek dochodowy to podatek bezpośredni, który naliczany jest od dochodów osiąganych przez przedsiębiorcę. Osoby prowadzące działalność gospodarczą mają możliwość wyboru formy opodatkowania, co pozwala dokonać optymalizacji podatkowej. Przeprowadzić ją pomoże doświadczony doradca podatkowy. Z jakich form opodatkowania może skorzystać przedsiębiorca, by zoptymalizować własne podatki?

Skala podatkowa

Skala podatkowa to najczęściej wybierana przez polskich przedsiębiorców forma opodatkowania. Obecnie obowiązują 2 stawki podatkowe, a mianowicie:

  • 17% – dla dochodów poniżej 85 528zł;
  • 32% – dla dochodów powyżej 85528zł.

Ze skali podatkowej chętnie korzystają przedsiębiorcy, których małżonkowie nie osiągają dochodów lub ich dochody są stosunkowo niskie. W takiej sytuacji wspólne rozliczenie według skali podatkowej pozwala zapłacić niższy podatek.

Podatek liniowy

Opodatkowanie podatkiem liniowym mogą wybrać jedynie przedsiębiorcy prowadzący pozarolniczą działalność gospodarczą lub prowadzący działy specjalne produkcji rolnej. Stawka podatku liniowego jest taka sama, niezależnie od osiągniętego dochodu i wynosi 19%. Jest to więc korzystne rozwiązanie dla przedsiębiorców, którzy zarabiają zdecydowanie więcej niż 85 528zł. Minusy to przede wszystkim brak kwoty wolnej od podatku i ulg podatkowych, a także brak możliwości rozliczenia wspólnego z małżonkiem.

Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych

W przypadku ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych opodatkowaniu nie podlega dochód, ale całkowity przychód. Rozliczeń w formie ryczałtu mogą dokonywać przedsiębiorcy, którzy dokonają odpowiedniego zgłoszenia przy zakładaniu działalności. Możliwe jest również przejście na ryczałt w trakcie prowadzenia działalności, co warunkuje złożenie właściwej deklaracji oraz wysokość przychodu za rok poprzedni, który nie może być wyższy niż 250 000 euro. Aktualnie obowiązuje 8 stawek podatku zryczałtowanego, czyli 17%, 12,5%, 10%, 8,5%, 5,5%, 3%, 2%.

Karta podatkowa

Karta podatkowa to najprostsza forma opodatkowania, która jest dostępna dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą oraz spółek cywilnych. Warunkiem jest jednak prowadzenie ściśle określonego rodzaju działalności. W tym przypadku wysokość podatku nie jest powiązana z uzyskiwanymi dochodami, ale wynika z:

  • rodzaju prowadzonej działalności;
  • liczby zatrudnianych pracowników;
  • liczby mieszkańców gminy, na której terenie działalność jest prowadzona.

Możliwość opodatkowania w formie karty podatkowej wynika z decyzji Naczelnika właściwego Urzędu Skarbowego, która stanowi odpowiedź na złożoną deklarację PIT-16 (w terminie do 20 stycznia danego roku).

Przedsiębiorca rozliczający się w formie karty podatkowej zobowiązany jest do płacenia miesięcznego podatku w stałej kwocie do 7 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni. Wyjątek stanowi grudzień, kiedy to podatek należy zapłacić do 28 dnia tego miesiąca. Należy również wspomnieć że należny podatek trzeba uiszczać niezależnie od tego, czy przedsiębiorstwo uzyskuje zysk, czy stratę.

Księgowość Katowice, outsourcing księgowy Warszawa

Podatek VAT

Podatek od towarów i usług (VAT) to należność od wartości dodanej, nakładana na towar czy usługę na każdym stopniu obróbki, która obciąża nabywcę końcowego nabywca. Podatek VAT jest teoretycznie obojętny dla przedsiębiorcy, ponieważ jego rozliczenie polega na odliczeniu od podatku należnego (z tytułu sprzedaży) podatku naliczonego (związanego z zakupem).

Podstawowa stawka podatku VAT wynosi obecnie 23%, funkcjonują jednak również stawki obniżone w wysokości:

  • 8% – związana z budownictwem mieszkaniowym;
  • 5% – obejmuje produkty rolne oraz inwentarz żywy;
  • 4% – dla świadczenia usług przewozu osób – taxi;
  • 0% – obejmująca import oraz eksport towarów.

Dodatkowo przedsiębiorca może skorzystać również ze stawki zwolnionej (zw) oraz nie podlega (np). Należy zaznaczyć, że nie każda firma jest czynnym płatnikiem VAT. Niektóre przedsiębiorstwa mogą uzyskać zwolnienie, co wynika ze specyfiki ich działalności lub wysokości osiągniętych obrotów.

Podatek od czynności cywilnoprawnych

Podatek od czynności cywilnoprawnych to należność, która wynika z przeprowadzania niektórych transakcji w obrocie gospodarczym. Jego wysokość uzależniona jest od rodzaju umowy, jednak najczęściej spotykane stawki to 1 lub 2%. Podatek PCC dotyczy:

  • umowy sprzedaży oraz zmiany rzeczy i praw majątkowych;
  • umowy pożyczki pieniędzy lub rzeczy oznaczonych tylko co do gatunku;
  • umowy dożywocia;
  • umowy darowizny;
  • umowy o dział spadku oraz umowy o zniesienie współwłasności;
  • ustanowienia hipoteki;
  • umowy depozytu nieprawidłowego;
  • ustanowienia odpłatnego użytkowania, w tym nieprawidłowego, oraz odpłatnej służebności;
  • umowy spółki.

Podatek od nieruchomości

Przedsiębiorcy zobowiązani są również do uiszczania należności z tytułu podatku od nieruchomości, które są własnością firmy (grunty, budynki, budowle). Jej wysokość ustala konkretna gmina, która jest w tym przypadku beneficjentem podatku. Należy wspomnieć również, że osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą zarejestrowaną w miejscu zamieszkania mają obowiązek dokonania zgłoszenia tego faktu w gminie. Na tej podstawie dokonywana jest weryfikacja, czy podatek od nieruchomości nie wzrośnie w związku z prowadzeniem w niej działalności gospodarczej.

Podatek od środków transportowych

Podatek od środków transportowych to podatek lokalny, który muszą płacić właściciele:

  • samochodów ciężarowych,
  • ciągników siodłowych i balastowych,
  • przyczep oraz naczep,
  • autobusów.

Obowiązek podatkowy powstaje w pierwszym dniu miesiąca następnego po dokonaniu rejestracji pojazdu. Natomiast wygasa pod koniec miesiąca, w którym pojazd został wyrejestrowany. Stawki podatku określane są indywidualnie przez każdą gminę, a sama płatność obejmuje 2 raty (płatne do 15 lutego i 15 września).

Opłata za korzystanie ze środowiska

Na koniec należy również wspomnieć o opłacie środowiskowej, która nie jest klasyfikowana jako podatek, ale jest obowiązkowa dla podmiotów, które używają w prowadzonej działalności maszyn, urządzeń lub pojazdów emitujących do środowiska szkodliwe substancje. Pobierana jest ona w przypadku:

  • wprowadzania do powietrza gazów lub pyłów;
  • wprowadzania ścieków do ziemi lub wód;
  • składowania odpadów;
  • poboru wód.

Podatki stanowią zazwyczaj duże obciążenie dla przedsiębiorców. Oczywiście ich uiszczanie jest obligatoryjne, jednak warto postarać się zoptymalizować w firmie kwestie podatkowe. Ułatwi to współpraca z profesjonalnym biurem rachunkowym w Katowicach i Warszawie.

Jak rozwinąć start-up? Obsługa start-upów

Dobre pomysły zmieniają świat. Chcemy w tych zmianach uczestniczyć, dlatego z radością i zaangażowaniem obsługujemy startujące biznesy, niezależnie od branży. Mamy ponad 22 lata doświadczenia, a uczucie ekscytacji połączonej z stresem związanym ze startem własnego biznesu jeszcze dobrze pamiętamy. Kiedy zaczynaliśmy było nas troje, później osiem osób. W 2021 roku działamy w dwóch dużych miastach: Katowicach i Warszawie, obsługujemy klientów w Polsce i za granicą.

Do start-upów podchodzimy szczególnie – dlatego oferujemy specjalny zakres usług #nastart! Wiemy jak ważne jest dobrze zacząć, dzięki temu można rozwinąć skrzydła! Dobre przygotowanie zwiększa poczucie bezpieczeństwa oraz zmniejsza ryzyko porażki. Pomysł, który jest dobry, potrzebuje dobrej opieki! Nowe biznesy to głównie innowacje i pomysły młodych, kreatywnych ludzi, którzy nie mają wiedzy na tematy związane z biznesowym aspektem prowadzenia firmy – formalności muszą być dopilnowane na każdym kroku, aby uniknąć rozczarowania i kryzysu.

Podpowiemy jak księgować startup, jaką wybrać formę podatkową, zredagujemy umowy z inwestorami itd. Pomożemy Ci zabezpieczyć swój biznes, by wszystko co możliwe się udało!

Pakiet usług dla start-up jest naszą odpowiedzią na potrzeby tego co dla Ciebie ważne. Spotkaliśmy się z Maciejem Szymikiem w naszym #glcstudio, aby porozmawiać właśnie o obsłudze startupów – to pierwsza część naszej rozmowy na ten temat.

Podatek VAT. Czy warto być VATowcem?

Osoby decydujące się na uruchomienie własnej działalności gospodarczej muszą podjąć bardzo ważną decyzję. Każdy przedsiębiorca musi określić, czy chce zostać podatnikiem VAT czy też woli zostać zwolnionym z podatku. W dzisiejszym artykule wyjaśniamy, czy warto być VAT-owcem.

Co to jest podatek VAT?

VAT to podatek od towarów i usług, który jest uiszczany przez przedsiębiorcę do Urzędu Skarbowego. Zgodnie z przepisami, to właściciel firmy jest płatnikiem VAT-u. W rzeczywistości podatek ten ponoszą konsumenci, gdyż jest on doliczany do ceny oferowanych towarów i usług. Przedsiębiorcy są w całym procesie wyłącznie pośrednikami.

Właściciele firm będący podatnikami VAT nie ponoszą kosztu tej daniny. Jest on bowiem doliczany do cen poszczególnych towarów i usług. Dodatkowo, fakt bycia podatnikiem VAT pozwala na odliczenie części kosztów związanych z zakupem produktów i usług. Taka możliwość zachodzi wtedy, gdy przedsiębiorca kupując określone towary otrzyma fakturę VAT. Trzeba również spełnić dodatkowy warunek. Mianowicie: zrealizowany zakup musi być w bezpośredni sposób związany z prowadzoną przez niego działalnością gospodarczą.

Kto może zostać podatnikiem VAT?

Aktualnie obowiązujące przepisy polskiego prawa wskazują, że przedsiębiorcy samodzielnie mogą zdecydować, czy chcą zostać płatnikami VAT. Od tej reguły istnieje jednak kilka wskazanych przez ustawodawcę wyjątków. Zwolnienie z podatku VAT dotyczy wyłącznie tych firm, które w poprzednim roku kalendarzowym uzyskały dochody mniejsze lub równe 200 000 zł. W przypadku, gdy ten limit zostanie przekroczony, właściciel firmy automatycznie staje się zobowiązany do realizowania rozliczeń VAT.

W przepisach jest także mowa o innych okolicznościach, które powodują, że bycie podatnikiem VAT jest konieczne. Obowiązek zostania podatnikiem VAT powstaje, gdy właściciel firmy realizuje transakcje dotyczące:

  • towarów opodatkowanych podatkiem akcyzowym,
  • świadczenia usług prawniczych, jubilerskich, doradczych (z wyjątkiem doradztwa rolniczego),
  • budynków, budowli lub ich części,
  • towarów takich jak m.in. monety, sztućce.

Oprócz tego, czynnym podatnikiem VAT musi być przedsiębiorca, który posiada siedzibę firmy zlokalizowaną poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej. W artykule 43 ustawy o podatku VAT wskazano też sytuacje, w których właściciel firmy obowiązkowo jest zwolniony z podatku VAT. Dotyczy to opieki medycznej, usług transportu sanitarnego oraz psychologów. Jeżeli mamy pewne wątpliwości co do tego, czy zgodnie z ustawą powinniśmy być podatnikami VAT, nieocenione wsparcie merytoryczne zapewni nam na przykład doradca podatkowy w Katowicach i Warszawie. 

Aby zostać podatnikiem VAT, należy złożyć stosowny wniosek w Urzędzie Skarbowym właściwym dla miejsca prowadzenia działalności gospodarczej. Dokument składa się za pomocą formularza VAT-R. W przygotowaniu takiego pisma pomóc może biuro rachunkowe w Warszawie i Katowicach.

Kiedy opłaca się być VAT-owcem?

Przy podejmowaniu decyzji na temat tego, czy warto być podatnikiem VAT, czy wręcz przeciwnie, warto zwrócić się po poradę do wykwalifikowanych specjalistów w tej dziedzinie. Księgowość w Katowicach z pewnością udzieli nam wszystkich niezbędnych informacji. Wielu przedsiębiorców podkreśla, że usługi księgowe w Katowicach są na naprawdę bardzo wysokim poziomie.

Kiedy warto być podatnikiem VAT? Przede wszystkim musimy zdawać sobie sprawę z tego, jak jest odliczany VAT w Polsce. Podatek, który płaci przedsiębiorca podczas kupowania towarów i usług dla swojej działalności to podatek VAT naliczony. Z kolei podatek, który jest doliczany do ceny sprzedawanych przez przedsiębiorcę produktów, to VAT należny. Do Urzędu Skarbowego wpłaca się różnicę między VAT-em naliczonym a należnym. W przypadku, gdy VAT naliczony jest wyższy od należnego, wówczas przedsiębiorca ma prawo, by zawnioskować o uzyskanie zwrotu podatku. Wtedy bycie podatnikiem jest jak najbardziej ekonomicznie uzasadnione i nawet wskazane.

Kiedy nie warto być podatnikiem VAT?

Kiedy nie opłaca się być VAT-owcem? W przypadku, kiedy prowadzimy działalność, której klientami są osoby indywidualne, warto zrezygnować z VAT-u. Danina ta byłaby dla klientów dodatkowym, niepotrzebnym obciążeniem. Podobnie sprawa wygląda, gdy prowadzona firma osiąga niewielkie dochody, a jej właściciel rozlicza się na podstawie ryczałtu. Szczegółowych informacji na temat optymalizacji podatkowych udziela przedsiębiorcom outsourcing księgowy w Warszawie.

Opodatkowanie spółek komandytowych podatkiem CIT

Maciej Szymik z adwokatem i doradcą podatkowym Markiem Mikułą rozmawia o skutkach opodatkowania spółek komandytowych podatkiem CIT. Rok 2021 przyniósł wiele zmian w opodatkowaniu biznesu. Jedną ze zmian jest opodatkowanie spółek komandytowych, jawnych, osobowych. Spółki komandytowe, co do zasady, od 1 stycznia 2021 roku zostały objęte podatkiem CIT na poziomie 19% lub 9% w przypadku małych podatników. Dlaczego to jest takie kontrowersyjne i dlaczego tu jest CIT?

Kogo dotyczy podatek u źródła (WHT)?

Polskie przedsiębiorstwa korzystające z usług świadczonych przez firmy mające swoją siedzibę poza granicami naszego kraju muszą pamiętać o funkcjonowaniu tzw. podatku u źródła, który stanowi należność wynikającą z rozliczeń między podmiotami o różnych rezydencjach podatkowych. Jego wysokość oraz ewentualne zwolnienie wynika z przepisów podatkowych w danym kraju oraz umów międzynarodowych, które dotyczą unikania podwójnego opodatkowania. Czym dokładnie jest podatek u źródła i kogo dotyczy?

Czym jest podatek u źródła?

Podatek u źródła z ang. Withholding Tax (WHT) to specyficzna forma podatku CIT, który naliczany jest przy płatnościach transgranicznych, które wynikają z tytułu należności licencyjnych, odsetek, dywidend, czy zakupu niektórych usług niematerialnych. W przypadku podatku WHT podatnikiem jest firma, która otrzymuje zapłatę. Rolę płatnika pełni zaś przedsiębiorstwo dokonujące tej zapłaty.

Transakcja przebiega w taki sposób, że płatnik nalicza i pobiera opłatę od podatnika, którą następnie przekazuje do urzędu skarbowego. Podatnik otrzymuje więc wynagrodzenie netto, które jest pomniejszone o kwotę podatku zatrzymanego w kraju płatnika. Wynika z tego, że źródłem podatku jest państwo, w którym powstał dochód.

Kogo dotyczy podatek u źródła?

Obowiązek naliczania podatku u źródła dotyczy zarówno osób fizycznych prowadzących działalność gospodarcza, jak i osób prawnych, czy jednostek organizacyjnych nie posiadających osobowości prawnej. W związku z tym każda firma prowadząca rozliczenia z międzynarodowymi kontrahentami powinna znać pojęcie i zakres podatku u źródła, a także treść umów międzynarodowych dotyczących unikania podwójnego opodatkowania. Znajomość odpowiednich przepisów prawa pozwala na prawidłowe ustalenie obowiązku podatkowego lub skorzystanie z możliwości zwolnienia od zapłaty takiej należności. Ze względu na specyfikę rozliczeń międzynarodowych zaleca się skorzystanie z usług wyspecjalizowanych firm, które świadczą usługi księgowe w tym zakresie.

Zakres przedmiotowy podatku WHT

Zakres przedmiotowy podatku u źródła został określony ustawowo i obejmuje przychody wynikające z zapłaty za usługi niematerialne i należności licencyjne. Obowiązują dwie stawki podatku WHT, które wynoszą odpowiednio 10 i 20 procent przychodu, w zależności od jego źródła. Stawka 20% obejmuje przychody wynikające z:

– tytułu świadczenia usług: doradczych, księgowych, prawnych, reklamowych, rekrutacyjnych, badania rynku, przetwarzania danych, zarządzania i kontroli, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze;

– odsetek:

  • pochodzących z praw autorskich lub praw pokrewnych, projektów wynalazczych, znaków towarowych i i wzorów zdobniczych, w tym także ze sprzedaży tych praw,
  • od należności za udostępnienie tajemnicy receptury lub procesu produkcyjnego,
  • za użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego, w tym także środka transportu, urządzenia handlowego lub naukowego,
  • za informacje związane ze zdobytym doświadczeniem w dziedzinie przemysłowej, handlowej lub naukowej (know-how);

– opłat za świadczenie usług w zakresie działalności rozrywkowej, widowiskowej, czy sportowej świadczonej przez osoby prawne z siedzibą za granicą i organizowanej za pośrednictwem osób fizycznych lub osób prawnych prowadzących na terytorium Polski działalność w zakresie imprez rozrywkowych, sportowych i artystycznych.

Niższa, 10% stawka podatku dotyczy przychodów z tytułu:

– uzyskanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez zagraniczne przedsiębiorstwa żeglugi powietrznej, z wyłączeniem przychodów uzyskanych z lotniczego rozkładowego przewozu pasażerskiego, skorzystanie z którego wymaga posiadania biletu lotniczego przez pasażera;

– opłat należnych za wywóz ładunków i pasażerów przyjętych do przewozu
w portach polskich przez zagraniczne przedsiębiorstwa morskiej żeglugi handlowej, z wyjątkiem ładunków i pasażerów tranzytowych.

Obowiązek uiszczenia podatku u źródła dotyczy transakcji z podmiotami, które nie posiadają siedziby lub zarządu na terenie Polski.

W jakich sytuacjach nie ma obowiązku pobierania podatku WHT?

Zgodnie z prawem zastosowanie stawki podatku wynikającej z odpowiedniej umowy międzynarodowej o unikaniu podwójnego opodatkowania lub niepobranie podatku na podstawie tej umowy przez polski podmiot jest możliwe dzięki udokumentowaniu siedziby podatnika poprzez tzw. certyfikat rezydencji podatkowej. W praktyce oznacza to, że podatku WHT można nie pobierać jeżeli Polska ma zawartą umowę z krajem, z którego pochodzi podatnik (usługodawca) oraz dostarczył on polskiemu kontrahentowi swój certyfikat rezydencji podatkowej.

Właściwe naliczanie podatku WHT

Jak wynika z powyższych akapitów, zagadnienie podatku u źródła jest złożone i może prowadzić do różnych interpretacji. Dodatkowo Kodeks karno-skarbowy przewiduje odpowiedzialność karną za podawanie nieprawdy w oświadczeniach dotyczących podatku WHT oraz nieprawidłowości w jego naliczaniu. W związku z tym księgowość obejmującą rozliczenia z międzynarodowymi kontrahentami warto zlecić zewnętrznym podmiotom specjalizującym się w tego typu usługach. Outsourcing księgowy wpływa na wzrost efektywności działania, dzięki powierzeniu najlepszym specjalistom obsługi rachunkowej firmy. Jedną z najlepszych firm świadczących tego typu usługi jest GLC, które poprzez biuro rachunkowe w Warszawie zapewnia wsparcie w każdy obszarze prowadzenia biznesu. Firma posiada również biuro rachunkowe w Katowicach zatrudniając łącznie 100 ekspertów w zakresie księgowości, podatków, prawa i wielu innych dziedzin.

Podatek u źródła, jak każde rozliczenie ze Urzędem Skarbowym wymaga skompletowania odpowiedniej dokumentacji potwierdzającej jego należność oraz znajomości przepisów umożliwiających jego właściwe naliczenie. Dodatkową trudnością jest fakt, że podatek będzie należny lub nie, w zależności od kraju, z którego pochodzi usługodawca. Ma to związek z obowiązywaniem umów międzynarodowych dotyczących unikania podwójnego opodatkowania oraz posiadania przez firmy odpowiednich certyfikatów rezydencji podatkowej.

Rok obrotowy spółki komandytowej, a nowelizacja ustawy o CIT

Z dniem 1 stycznia 2021 r. opodatkowanie spółek komandytowych stało się faktem. Ustawa nowelizującą z dnia 28 listopada 2020 r. (Dz. U. z 2020 r. poz. 2123) dalej jako: ustawa nowelizującą przewiduję, iż spółki komandytowe uzyskają status podatnika CIT z dniem 1 stycznia 2021 r. lub 1 maja 2021 r. Przedłużenie roku obrotowego spółki do dnia 30 kwietnia 2021 r. powoduje dla przedsiębiorców określone skutki prawno-podatkowe.

Rok obrotowy spółki komandytowej

Art. 12 ust. 1 ustawy nowelizującej określa, że spółka komandytowa, której rok obrotowy równy jest kalendarzowemu, stanie się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych od 1 stycznia 2021 r., termin zamknięcia ksiąg rachunkowych i sporządzenia sprawozdania finansowego za rok obrotowy 2020, wynikający z przepisów ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości (Dz. U. z 2019 r. poz. 351 ze zm.), pokryje się z terminem zamknięcia ksiąg rachunkowych wynikającym z art. 12 ust. 3 ustawy nowelizującej, czyli 31 grudnia 2020 r.

Natomiast, gdy spółka komandytowa uzyska status podatnika podatku dochodowego od osób prawnych z dniem 1 maja 2021 r., to wówczas jest ona obowiązana do zamknięcia ksiąg rachunkowych na dzień poprzedzający ten dzień (tj. na dzień 30 kwietnia 2021 r.).

Czy spółka komandytowa jest zobowiązana sporządzić sprawozdanie finansowe na dzień 30 kwietnia 2021 r.?

Czy oznacza to zatem, iż spółka komandytowa jest zobowiązana sporządzić sprawozdanie finansowe na dzień 30 kwietnia 2021 r.? Według wyjaśnień Ministerstwa Finansów z dnia 21 stycznia 2021 r. nie został wprowadzony samoistny obowiązek sporządzania przez spółkę komandytową sprawozdania finansowego na dzień 30 kwietnia 2021 r.

Spółka komandytowa, która zostanie podatnikiem podatku CIT od 1 maja 2021 r., nie będzie miała obowiązku sporządzenia na dzień 30 kwietnia 2021 r. sprawozdania finansowego. Ministerstwo wyjaśniło również, iż Rok obrotowy takiej spółki komandytowej, który zaczął się 1 stycznia 2021 r., będzie trwał do 31 grudnia 2021 r. i za ten okres będzie sporządzone sprawozdanie finansowe. Zasadniczo zatem ksiąg rachunkowych spółki komandytowej na ww. dzień 30 kwietnia 2021 r., a następnie ich otwarcie na 1 maja 2021 r. nastąpi wyłącznie dla celów podatkowych, bez obowiązku sporządzania sprawozdania finansowego na 30 kwietnia 2021 r.

Księga rachunkowa a rok obrotowy

Zwrócić należy uwagę, iż zgodnie z art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej istnieje możliwość niezamykania ksiąg rachunkowych (jeżeli ostatni dzień roku obrotowego spółki komandytowej przypada w okresie od dnia 31 grudnia 2020 r. do dnia 31 marca 2021 r.) i kontynuacji roku obrotowego do dnia 30 kwietnia 2021 r. W takim przypadku – zdaniem Ministerstwa Finansów – przepis art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej stanowi lex specialis do art. 3 ust. 1 pkt 9 ustawy o rachunkowości.

Wykładnia treści art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej prowadzi zatem to wniosku, iż jeżeli rok obrotowy spółki komandytowej jest równy kalendarzowemu, to jej rok obrotowy w tym przypadku będzie trwał od 1 stycznia 2020 r. do 30 kwietnia 2021 r. i za ten okres będzie sporządzane sprawozdanie finansowe. Kolejny rok obrotowy będzie obejmował okres od 1 maja 2021 r. do 31 grudnia 2021 r.

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #5 Kilka słów o wrogu, wizji i strategii podatkowej

 

wróg

1. «człowiek nieprzyjaźnie usposobiony wobec kogoś»
2. «człowiek zwalczający coś»
3. «wojsko nieprzyjaciela; też: państwo będące w stanie wojny z innym państwem»
4. «coś, co szkodzi komuś lub czemuś»

wizja

1. «obraz pojawiający się w czyjejś wyobraźni pod wpływem natchnienia, szaleństwa, wysokiej gorączki lub środków odurzających»
2. «czyjeś wyobrażenie jakichś zdarzeń mających zajść w przyszłości, zwykle przedstawiane w książce lub w filmie»
3. «ogół sygnałów tworzących obraz, przesyłanych od nadajnika do odbiornika; też: obraz na ekranie telewizora»

Podatkowa walka z ostrym cieniem mgły

Dziś będzie trochę o wrogach. I wizjach. I trochę o strategiach podatkowych, ale o tym na końcu.

Nasz ustawodawca podatkowy ma wrogów. I nie mówię (piszę?) tu oczywiście o przeciwnikach politycznych, bo nie o polityce ma być tutaj mowa, a o podatkach. Jest to wróg o wiele gorszy, bo niewidzialny (czy właściwie – dostrzegalny wyłącznie dla czujnego oka urzędnika Krajowej Administracji Skarbowej). To wróg potężny, bo wymykający się ramom polskiego ustawodawstwa. Czasami nawet jest to wróg zewnętrzny, bo przecież finansowany kapitałem zagranicznym, choć – niestety – i na naszym, krajowym poletku można dostrzec kilku takich wrogów.

Choć na pierwszy rzut oka istotę tego wroga ciężko uchwycić, spoglądając na poetykę ustawodawcy podatkowego można stwierdzić, że wróg ten działa w sposób sprzeczny (w danych okolicznościach) z przedmiotem lub celem ustawy podatkowej lub jej przepisu, koncentrując swoje działania na osiągnięcie korzyści podatkowej sprzecznej z tymi celami (art. 119a § 1 OP). Ten wróg działa agresywnie, bo takie jest przecież jego planowanie podatkowe.

Ten wróg działa na szkodę Polski, robiąc wszystko, co w jego mocy, by uszczuplić przychody budżetowe.

Nasz ustawodawca podatkowy wroga tego musi zwalczyć.

I ma ku temu wizję.

Tak -, wizji naszemu ustawodawcy podatkowemu odmówić nie można. Jeżeli chodzi o wdrażanie nowatorskich, śmiałych i (niekoniecznie) światłych rozwiązań podatkowych, polski ustawodawca jest prawdziwym prekursorem. Przeciera ścieżki, którymi inne ustawodawca podatkowe nie miały odwagi podążyć. Wytycza kierunki.

U celu drogi naszego ustawodawcy podatkowego znajduje się oczywiście szczelny system podatkowy, w którym nawet wróg nie dojrzy luki, którą mógłby wykorzystać. Ta wizja przesłania naszemu ustawodawcy podatkowemu całe pole widzenia. Realizując ją, nasz ustawodawca zdaje się nie patrzeć na potencjalne konsekwencje, nie przejmować się stratami ubocznymi, nie oglądać się na błagania innych, nie dopuszczać do siebie, że realizacja zamierzonej wizji może skrzywdzić nie wroga, ale również własnych, uczciwych podatników.

Przykłady realizacji tej wizji można mnożyć. Zmiany w podatku u źródła, nakazujące zapłacić podatek u źródła „na wszelki wypadek” pomimo obowiązujących zwolnień tylko po to, by po chwili ubiegać się o zwrot tego podatku (rozwiązanie to na szczęście nasz ustawodawca konsekwentnie zawiesza na dwa dni przed wejściem w życie regulacji). Odwrotne obciążenie zastąpione w sporej mierze mechanizmem podzielonej płatności. Biała lista podatników VAT. Wzrost obowiązków w zakresie cen transferowych. Wprowadzenie schematów podatkowych również na gruncie krajowym, czy wreszcie – ostatnie działania zmierzające do opodatkowania CIT spółek komandytowych.

Wszystkim tym działaniom przyświeca ta sama wizja – uszczelnienie systemu podatkowego. System ten (o ile w ogóle istnieje), zdaniem naszego samokrytycznego ustawodawcy jest dziurawy jak ser szwajcarski, a przez to zdatny do nadużyć podatkowych. Wróg wykorzystuje tę słabość bezlitośnie, agresywnie optymalizując swoje zobowiązania podatkowe.

Dzięki odważnym działaniom naszego ustawodawcy podatkowego pętla na szyi wroga powoli się zaciska. Walka jednak przeciąga się, a jej ofiarami coraz częściej padają postronni polscy podatnicy. Ustawodawca podatkowy czuje zatem, że aby ukręcić wojnie szybko łeb, musi wyprzedzić myślenie wroga i być zawsze krok przed nim.

Uszczelnianie systemu podatkowego jest przecież jak partia szachów. Nie wystarczy skutecznie atakować. Trzeba przewidzieć ruch przeciwnika. Co jednak zrobić, kiedy brakuje nam wyobraźni i przebiegłości wroga? Jak odczytać ruchy, które pozostają dla nas nieuchwytne?

To przecież proste – zmusić wroga do ich ujawnienia.

Kluczowym działaniem naszego ustawodawcy podatkowego są tu oczywiście schematy podatkowe. To dzięki nim ustawodawca podatkowy zyskał mnóstwo ciekawych informacji o działaniach wroga. Pozwoliły mu one na reakcję szybką i brutalną (ale takiej przecież potrzebujemy, prawda?) i zapchanie luk w systemie podatkowym.

Wizja wciąż nie została jednak zrealizowana. Dlaczego? Otóż raportowaniem schematów podatkowych nasz ustawodawca zmusił nas tylko do ujawniania naszych działań i konkretnych zamierzeń – ledwie kolejnych ruchów na szachownicy.

Zdaniem ustawodawcy to chyba zbyt mało. Teraz jego apetyt wzrósł, czego wyrazem może być nowy obowiązek, który zmusi wroga nie tylko do ujawniania kolejnych ruchów, ale i całej swojej strategii.

Czy da się przegrać, dokładnie znając strategię wroga?

O strategiach podatkowych (nareszcie) słów kilka

No dobrze, poniósł mnie wstęp. Przepraszam. Nie chciałem jednak, żeby działania naszego ustawodawcy były tu wyrwane z legislacyjnego kontekstu, który – podobnie jak przy zwalczaniu fake news – ma przecież kardynalne znaczenie.

Obawiałem się bowiem, że gdybym wspomniał wyłącznie o zobowiązaniu największych podatników do publikowania swoich strategii podatkowych, nie dopatrzylibyśmy w tym – na pierwszy rzut oka niegroźnym i hermetycznym działaniu – kolejnego kroku ku realizacji światłej wizji i pokonania wroga.

O obowiązku publikowania strategii podatkowych nie mówi się ani dużo, ani głośno. Propozycja ta pozostała niesłyszalna wśród szumu głosów przeciwko opodatkowaniu spółek komandytowych.

A szkoda. To przecież kolejny krok ku wizji pokonania wroga.

Kim jest wróg?

Paradoksalnie, wroga w tym zakresie można zidentyfikować i nazwać stosunkowo łatwo. Wrogiem tym będą teraz duzi gracze, którzy – jak wskazuje ustawodawca „odgrywają istotną rolę na polskim rynku, w szczególności z uwagi na wysokość osiąganych przychodów”.

Podmioty te możemy już dziś bez większego problemu wskazać palcem i wymienić z nazwy. Dlaczego? Bowiem od 1 stycznia 2018 r. na podstawie art. 27b Ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych z dnia 15 lutego 1992 r. (tj. Dz.U. z 2020 r. poz. 1406 ze zm.) („updop”) nasz ustawodawca ujawnia ich dane ogółowi i to do pięciu lat wstecz. Dzięki temu możemy od razu poznać tych graczy. Nie wierzycie? Zapraszam do lektury: https://www.gov.pl/web/finanse/indywidualne-dane-podatnikow-cit.

Od 1 stycznia 2021 r. podmioty te, na które zgodnie z art. 27b ust. 2 pkt 1 i 2 updop składają się podatkowe grupy kapitałowe oraz podatnicy, które ośmieliły się osiągnąć przychody przekraczające równowartość € 50 000 000, mają zostać zobowiązane do ujawniania swoich strategii podatkowych przed polską administracją podatkową.

Te podmioty, jak próbuje sobie to tłumaczyć polski ustawodawca, podejmują działania, które mogą skutkować „zmniejszeniem zobowiązań podatkowych w Polsce, a tym samym mieć negatywny wpływ na równowagę budżetową”, zwłaszcza „w obliczu panującej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się COVID-19”.

Podmioty te wydają się więc nieprzyjaźnie nastawione wobec polskiego systemu podatkowego, swoimi działaniami szkodzą przychodom budżetowym. Wróg jak nic. Na szczęście tym razem rozpoznamy go łatwo, po wielkości jego przychodów. Do tego jednak zdążyliśmy się już chyba przyzwyczaić – bogaty oznacza tyle przecież tyle, co zły.

Jak poznać i wyprzedzić ruchy wroga?

Wszystko wskazuje na to, że od 2021 r. wróg nie będzie już mógł knuć za plecami naszego podatkowego ustawodawcy. Wszystko przez dodawany na podstawie Ustawy z dnia 28 października 2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw („Ustawa nowelizująca”) art. 27c updop, który zmusi wymienione wcześniej podmioty do podawania do publicznej wiadomości informacji o realizowanej strategii podatkowej.

Jeżeli nowe przepisy wejdą w życie, od przyszłego roku najwięksi podatnicy będą zmuszeni publikować:

(i) informacje o stosowanych przez podatnika:
a) procesach oraz procedurach dotyczących zarządzania wykonywaniem obowiązków wynikających z przepisów prawa podatkowego i zapewniających ich prawidłowe wykonanie,
b) dobrowolnych formach współpracy z organami Krajowej Administracji Skarbowej,

(ii) informacje odnośnie do realizacji przez podatnika obowiązków podatkowych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, wraz z informacją o liczbie przekazanych Szefowi Krajowej Administracji Skarbowej informacji o schematach podatkowych, o których mowa w art. 86a § 1 pkt 10 Ordynacji podatkowej, z podziałem na podatki, których dotyczą,

(iii) informacje o:

a) transakcjach z podmiotami powiązanymi w rozumieniu art. 11a ust. 1 pkt 4, których wartość przekracza 5% sumy bilansowej aktywów w rozumieniu przepisów o rachunkowości, ustalonych na podstawie ostatniego zatwierdzonego sprawozdania finansowego spółki, w tym podmiotami niebędącymi rezydentami podatkowymi Rzeczypospolitej Polskiej,
b) planowanych lub podejmowanych przez podatnika działaniach restrukturyzacyjnych mogących mieć wpływ na wysokość zobowiązań podatkowych podatnika lub podmiotów powiązanych w rozumieniu art. 11a ust. 1 pkt 4,

(iv) informacje o złożonych przez podatnika wnioskach o wydanie:

a) ogólnej interpretacji podatkowej, o której mowa w art. 14a § 1 Ordynacji podatkowej,
b) interpretacji przepisów prawa podatkowego, o której mowa w art. 14b Ordynacji podatkowej,
c) wiążącej informacji stawkowej, o której mowa w art. 42a ustawy o podatku od towarów i usług,
d) wiążącej informacji akcyzowej, o której mowa w art. 7d ust. 1 ustawy z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym (Dz. U. z 2020 r. poz. 722 i 1747),

(v) informacje dotyczące dokonywania rozliczeń podatkowych podatnika na terytoriach lub w krajach stosujących szkodliwą konkurencję podatkową wskazanych w aktach wykonawczych wydanych na podstawie art. 11j ust. 2 i na podstawie art. 23v ust. 2 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz w obwieszczeniu ministra właściwego do spraw finansów publicznych wydanym na podstawie art. 86a § 10 Ordynacji podatkowej

– z wyłączeniem informacji objętych tajemnicą handlową, przemysłową, zawodową lub procesu produkcyjnego [projektowany art. 27c ust. 2 updop].

Sporo tego, prawda? Ustawodawca może nam mydlić oczy tajemnicą handlową, ale zwróćmy uwagę, że do publicznej wiadomości trafią informacje o niektórych transakcjach i działaniach restrukturyzacyjnych. Będą musiały przyznać się, że to one wystąpiły o konkretną interpretację indywidualną (co przecież ujawni ich działania, dotychczas zanonimizowane na etapie publikacji interpretacji).

Informacje te trafią – uwaga! – na stronę internetową tych podatników lub ich podmiotów powiązanych [projektowany art. 27c ust. 4-6 updof], o adresie której podmioty tę będą musiały poinformować właściwego naczelnika urzędu skarbowego [projektowany art. 27c ust. 7 updop] i to pod groźbą kary wynoszącej do… 250 000 zł [projektowany art. 27c ust. 8 updop]. Proszę nie regulować odbiorników. Kara za nieprzesłanie informacji o adresie stronie internetowej ma wynieść do ćwierć miliona złotych. Czy Krajowa Administracja Skarbowa nie może użyć Google?

Pewnie niejedna osoba będzie zastanawiać się, w jakim celu polski ustawodawca podatkowy obciąży największych podatników kolejnym obowiązkiem, zmuszając ich do publicznego eksponowania swoich działań. Na całe szczęście szereg odpowiedzi na to pytanie zawarto w uzasadnieniu do Ustawy Nowelizującej.

Wśród tych oczywiście pewniak i klasyk – uszczelnianie systemu podatkowego: „W ramach uszczelnienie projekt przewiduje również wprowadzenie obowiązku sporządzenia i podania do publicznej wiadomości informacji o realizowanej strategii podatkowej”.

Związek pomiędzy publikowaniem strategii a uszczelnianiem systemu podatkowego ma się tu przejawiać w „dążeniu do zwiększenia transparentności podatkowej podatników odgrywających istotną rolę na polskim rynku”.

Po co ustawodawcy te dane? Po pierwsze – by zrealizować wizję. Wskazuje na to wprost uzasadnienie do Ustawy nowelizującej, gdzie znalazł się oczywiście pewniak i klasyk – uszczelnianie systemu podatkowego: „W ramach uszczelnienie projekt przewiduje również wprowadzenie obowiązku sporządzenia i podania do publicznej wiadomości informacji o realizowanej strategii podatkowej”.

Malkontenci pozostaną nieprzekonani i zapytają pewnie, jak powiązać publikowanie wrażliwych danych z uszczelnianiem systemu podatkowego? Słowem kluczowym ma tu być: „transparentność”. Związek pomiędzy publikowaniem strategii a uszczelnianiem systemu podatkowego ma się tu bowiem przejawiać w „dążeniu do zwiększenia transparentności podatkowej podatników odgrywających istotną rolę na polskim rynku”.

Jeżeli nie wiecie, dlaczego ta „transparentność” jest nam potrzebna do szczęścia, ponownie oddam głos ustawodawcy. Wskazuje on, że dzięki temu „obywatele otrzymają dostęp do informacji o zasadach podatkowych, którymi kierują się największe podmioty oraz podejmowanych przez nich dobrowolnych formach współpracy z organami Krajowej Administracji Skarbowej”. Co nam to da? „Takie informacje będą pomocne w czasie podejmowania przez obywateli decyzji o skorzystaniu z usług czy zakupu produktów od takich podmiotów”.

Jeżeli ktoś nie zrozumiał tego kwiecistego sformułowania, służę pomocą. To eufemistyczny sposób na przekonanie społeczeństwa, żebyśmy nie kupowało u wroga, bo ten agresywnie optymalizuje podatki, a przez to jest zły i niedobry. Zdaniem ustawodawcy wpisuje się to „w trend zwiększania świadomości obywatelskiej w zakresie finansowych podstaw działania państwa, jak również w aktywności podejmowane przez gremia międzynarodowe. Wpłynie również pozytywnie na społeczną odpowiedzialność biznesu”.

Wynika więc z tego, że ustawodawca robi to wszystko dla nas, żebyśmy świadomi nie tylko tego, że wróg istnieje, ale również – jak bardzo jest niedobry i zły.

Na całe szczęście ustawodawca nie pozostaje przy tym całkowitym hipokrytą, bo przyznaje się również, że (oczywiście jako efekt uboczny wprowadzanych zmian), „dane publikowane w ramach informacji o realizowanej strategii podatkowej służyć mogą organom Krajowej Administracji Podatkowej w pozyskiwaniu wstępnych informacji o działaniach tych podatników oraz o możliwych powodach występujących różnic w ich rozliczeniach podatkowych”.

W efekcie zatem wprowadzenie nowego obowiązku „ma przyczynić się do wzmocnienia skłonności podatników do prawidłowego wypełniania ich zobowiązań podatkowych poprzez zwiększenie ich transparentności w tym obszarze oraz kontroli społecznej podejmowanych działań”.

Wynika stąd, że publikowanie strategii podatkowej z jednej strony ujawni przed ustawodawcą podatkowym planowane ruchy wroga, z drugiej zmusi go do większej etyczności podatkowej (pod groźbą bojkotu świadomego społeczeństwa).

Cóż, nie można tu odmówić polskiemu ustawodawcy podatkowemu pomysłowości. Warto też zaznaczyć, że jeżeli przepisy te wejdą w życie ponownie staniemy się prekursorami w podatkowym świecie. Nasz ustawodawca podatkowy skromnie wskazuje co prawda, że podobne rozwiązania na całym świecie występują aż w dwóch krajach – Australii i Wielkiej Brytanii, jednak oddajmy mu co cesarskie – już niedługo dołączymy zatem do wąskiego i szlachetnego grona. I wciąż będziemy na podium, jeżeli chodzi o kraje, które najszybciej zdecydowały się na ten odważny i (wedle wizji polskiego ustawodawcy podatkowego) skuteczny ruch.

Nasz ustawodawca podatkowy zdaje mówić: „Szach”.

Czy jednak na pewno? Czy ustawodawca rzeczywiście wciąż podąża za swą śmiałą wizją? A może to już tylko przejaw apofenii, czyli odnajdywania związków i ukrytych sensów w przypadkowych oraz nic nieznaczących zjawiskach, zdarzeniach, czy faktach?

Wszystkich podatników, który po wejściu w życie nowych regulacji będą zobligowani do publikowania strategii podatkowych zapraszam do kontaktu. Razem przygotujemy się na nadchodzące zmiany.

[Wszystkie cytaty z uzasadnienia zaczerpnięto z uzasadnienia do przyjętej przez Sejm Ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Druk Sejmowy IX Kadencji, nr 642)].

autor: Bartosz Kubista
partner zarządzający, adwokat, doradca podatkowy

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #4 Opodatkowanie spółek komandytowych

W Ministerstwie Finansów konkurs na najbardziej krzywdzący projekt ustawy podatkowej rozgorzał na dobre. Niedawno na arenie pojawił się nowy pretendent do tego tytułu i choć czasu do końca roku jeszcze trochę zostało, a wyobraźnia naszego ustawodawcy nie zna granic – można założyć, że mamy faworyta w tym wyścigu.

Mowa rzecz jasna o opodatkowaniu spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych. Nie jest to pomysł nowy. Podobne zakusy ustawodawca czynił w 2013 r., kiedy uchwalona została ustawa opodatkowująca spółki komandytowo-akcyjne. Wtedy się nie udało.
Teraz? Oby też nie.

W tle oczywiście (zmyślone) uszczelnianie systemu podatkowego

Już od paru dobrych lat uszczelnianie systemu podatkowego jest uniwersalną wymówką ustawodawcy, żeby nakładać na podatników nowe podatki i zarzucać ich kolejnymi obowiązkami w tej sferze. Nie inaczej jest wtej sytuacji.
W uzasadnieniu do ustawy początkowo dumnie wskazuje się na najważniejsze zmiany, które już uszczelniły nasz system podatkowy. Wśród nich wymienia się rozwiązania takie jak opodatkowanie zagranicznych spółek kontrolowanych, klauzula ogólna o przeciwdziałaniu unikaniu opodatkowania, czy zacieśnianie pętli wokół cen transferowych, aby po chwili – O ZGROZO – stwierdzić, że „niemniej jednak nadal istnieją obszary, w których można podjąć działania w celu uszczelnienia systemu podatkowego. Do tych działań należy zaliczyć objęcie spółek komandytowych podatkiem CIT”.

Oczywiście owo uszczelnianie jest skierowane przeciwko tzw. spółkom hybrydowym, popularnie nazywanych również spółką z o. o. spółką komandytową. Chodzi o spółki komandytowe, w których pozycję komplementariusza (wspólnika odpowiadającego całym majątkiem za zobowiązania spółki) pełni spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

Zdaniem projektodawcy zmiana jest konieczna, bowiem polscy podatnicy masową „rezygnują z tworzenia spółek kapitałowych nawet wówczas, gdy byłaby to forma najwłaściwsza ze względu na przedmiot prowadzonej działalności”. To jednak nie wszystko. Oczywiście w projekcie wymienia się szereg argumentów, które wskazują na to, że spółki hybrydowe są największym złem tego świata. Na pomoc projektodawcy w wymyślaniu tych sytuacji przyszły oczywiście auto-donosy podatkowe, czyli schematy podatkowe (MDR), które jako jedyni w Europie składamy również w sprawach ściśle krajowych.

Czytając treść uzasadnienia ustawy, można rzeczywiście dojść do wniosku, że spółki z o. o. spółki komandytowe służą nam do niczego innego, jak wyszarpywania pieniędzy z rąk… no właśnie – nas wszystkich, bo skoro Polska to ludzie, to spółki komandytowe nas okradają i trzeba to zmienić.

Szkoda tylko, że to wszystko ściema.

Po pierwsze – bądźmy realistami – opodatkowanie spółek komandytowych nie ma na celu uszczelnienia systemu podatkowego. Ma za to na celu podwójne opodatkowanie dochodów pochodzących ze spółek komandytowych. Koncepcja projektodawców o uszczelnianiu systemu podatkowego w Polsce (i pozostawianiu polskich pieniędzy w naszym kraju) nie ma tu sensu.

Komandytariuszami spółek komandytowych są w przeważającej mierze Polacy – osoby fizyczne będące rezydentami naszego pięknego kraju. To nie jest tak, że dochody ze spółek komandytowych napychają kieszenie zagranicznym korporacjom. Te wolą przecież zawyżyć ceny transferowe (i zmniejszyć dochód do opodatkowania w Polsce) albo – o ile działają na terenie Unii Europejskiej lub EOG – tworzą w Polsce spółkę córkę (sp. z o. o. lub S.A.). Wypłata dywidend z takiej spółki jest zwolniona z opodatkowania na podstawie art. 22 ust. 4 Ustawy z dnia 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1406 z późn. zm.) („updop”).

W efekcie opodatkowanie spółek komandytowych CIT sprawi, że to w rękach polskich przedsiębiorców zostanie mniej środków. Ba – ci polscy przedsiębiorcy, którzy obecnie konkurują z podmiotami zagranicznymi, stracą na konkurencyjności. Za wyższymi kosztami podatkowymi będą musiały pójść rosnące ceny. Potem zacznie się płacz, że Polacy niechętnie kupują polskie produkty i usługi.

Po drugie, wbrew twierdzeniom projektodawcy, spółki komandytowe nie są tworzone wyłącznie jako wehikuł inwestycyjny. Zauważmy, że osoby fizyczne będące komandytariuszami spółek komandytowych płacą podatek na tych samych zasadach, co przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Tu 19% podatku i tu 19% podatku.

Dlaczego więc – parafrazując uzasadnienie do projektu ustawy – Polacy nie zakładają na potęgę jednoosobowych działalności gospodarczych? Dlaczego rezygnują z tworzenia spółek kapitałowych tam, gdzie taka forma byłaby właściwsza? Po co polscy przedsiębiorcy masową wybierają skomplikowane spółki hybrydowe i godzą się podwójne koszty księgowości (w końcu to dwie odrębne spółki i to na pełnych księgach), oddając jeszcze kilka procent zysków na rzecz spółki z o. o. (gdzie będą one podwójnie opodatkowane), zamiast prowadzić jednoosobową działalność gospodarczą, skoro to te same 19% podatku dochodowego?

Dla bezpieczeństwa. Spółki komandytowe zakłada się dla bezpieczeństwa.

W przypadku działalności jednoosobowych przedsiębiorcy odpowiadają całym swoim majątkiem. Tymczasem w przypadku spółki hybrydowej – odpowiedzialność komandytariuszy jest znacznie ograniczona, a najczęściej – wyłączona (jeżeli wkład komandytariusza do spółki odpowiada wysokością sumie komandytowej, odpowiedzialność komandytariuszy jest w zasadzie wyłączona). Dzięki temu, ponoszenie tych wyższych kosztów pozwala polskim przedsiębiorcom prowadzić działalność gospodarczą bez ryzyka, że kiedy powinie im się noga, komornik nie zabierze im rodzinnego domu.

Polscy przedsiębiorcy nie dokonują więc wyboru na zasadzie: spółka z o. o. (zła, niedobra, podwójne opodatkowanie) kontra spółka komandytowa (piękna, ładna, uszczuplajmy system podatkowy). Ci przedsiębiorcy dokonują raczej wyboru pomiędzy działalnością jednoosobową (wchodzę va banque i ryzykuję wszystkim, co mam) a spółką komandytową, jako szansą na ochronę prywatnego majątku.
Zważając na powyższe, trudno wierzyć, że opodatkowaniu spółek komandytowych przyświeca uszczelnianie systemu podatkowego. To po prostu kolejny zakus na pieniądze polskiego przedsiębiorcy.

Rozwiązanie tak proste, że aż boli

Ech, rozgadałem (rozpisałem?) się zbyt wiele o intencjach, a nie opisałem jeszcze, na czym dokładnie polega ten nowy, światły pomysł. Prawda jest jednak taka, że rozwiązanie to nie doczekało się tylu słów w ustawie, co choćby Estoński-CIT.
Jest krótkie, proste i śmiertelnie skuteczne. Otóż zgodnie z projektem, art. 3 ust. 1 pkt 1 updop wśród podatników CIT wymienia, obok spółek komandytowo-akcyjnych, również spółki komandytowe. I już. Koniec, po zabawie. Za tą jedną zmianą kryją się wszystkie czary ustawodawcy.
Skoro spółki komandytowe staną się podatnikami CIT, to w pierwszej kolejności zapłacą podatek dochodowy od osób prawnych. Następnie – wypłacając pieniądze wspólnikom – Ci zapłacą go po raz kolejny – choć tym razem będzie to głównie PIT, na zasadach podobnych jak przy wypłacie dywidendy.

Rozwiązanie to nie ma zbyt wiele wspólnego z konstrukcją spółek osobowych, w których wspólnicy nie wypłacają sobie przecież dywidend, a podziały zysku nie są kwestią tak klarowną. Rozwiązanie, które było do zaakceptowania w przypadku spółek komandytowo-akcyjnych (tam mamy jednak elementy spółki akcyjnej, w tym wypłatę dywidend na rzecz akcjonariuszy) w odniesieniu do spółek komandytowych nie będzie miało sensu.
Podobnie jak to ma miejsce w przypadku spółek komandytowo-akcyjnych, komplementariusze będą uprawnieni do obniżenia podatku od pseudo-dywidendy o podatek CIT zapłacony przez spółkę komandytową, w proporcji do posiadanych udziałów w zysku. Oznacza to, że po wejściu w życie zmian, o ile spółka komandytowa będzie płacić podatek CIT w stawce 19%, komplementariusze nie zapłacą podatku. Z drugiej strony, jeżeli spółka komandytowa skorzysta ze stawki 9%, komplementariusze będą zobligowani do dopłacenia tych brakujących 10% podatku.
Tyle tylko, że nikt przecież nie chce być komplementariuszem.

U komandytariuszy będzie oczywiście gorzej. Komandytariusze będą musieli zapłacić podwójny podatek dochodowy. Ustawodawca co prawda przewidział dla nich zwolnienie podatkowe, jednak uczciwie patrząc – szału nie ma.
Otóż zgodnie z projektowanymi zmianami, komandytariusze będą mogli skorzystać z częściowego zwolnienia przychodów z udziału w zyskach spółek komandytowych. Dlaczego częściowego? Otóż zwolnienie obejmie wyłącznie 50% przychodów uzyskanych przez komandytariusza– nie więcej jednak niż 60000 zł liczonych odrębnie dla każdej spółki komandytowej, w której będzie komandytariuszem.

Z jednej więc strony komandytariusze zawsze zapłacą podatek od połowy uzyskanych zysków, z drugiej zaś – obowiązywać ich będzie absurdalnie niski limit 60 000 zł na spółkę.
Żeby nie było zbyt łatwo, skorzystanie z częściowego zwolnienia będzie oczywiście obwarowane szeregiem warunków. I tak, ze zwolnienia nie skorzysta komandytariusz, który:
będzie posiadał bezpośrednio lub pośrednio co najmniej 5% udziałów (akcji) w spółce posiadającej osobowość prawną lub spółce kapitałowej w organizacji będących komplementariuszem w tej spółce komandytowej lub

  • będzie członkiem zarządu:
  • spółki posiadającej osobowość prawną lub spółki kapitałowej w organizacji będących komplementariuszem w tej spółce komandytowej, lub
  • spółki posiadającej bezpośrednio lub pośrednio co najmniej 5% udziałów (akcji) w spółce posiadającej osobowość prawną lub spółce kapitałowej w organizacji będących komplementariuszem w tej spółce komandytowej, lub
  • będzie podmiotem powiązanym z członkiem zarządu lub wspólnikiem spółki posiadającej bezpośrednio lub pośrednio co najmniej 5% udziałów (akcji) w spółce posiadającej osobowość prawną lub spółce kapitałowej w organizacji będących komplementariuszem w tej spółce komandytowej.

Wyłączenia te są ewidentnie skierowane przeciw osobom wykorzystującym obecnie spółki hybrydowej (pejoratywnie oceniane przez projektodawców). I to jeszcze nawet rozumiem.
Niech mi jednak ktoś wytłumaczy, dlaczego pozostali – w domyśle wykorzystujący spółki komandytowe tak jak KSH nam nakazał – nie będą zwolnieni w całości tylko w połowie?
Pokazuje to w piękny sposób kit, którym karmią nas projektodawcy. Uszczelnianie systemu nie uzasadnia przecież w żaden sposób podwójnego opodatkowania połowy zysków komandytariuszy, który nie korzystają z konstrukcji słynnej spółki z o. o. Sp.k.
Gdy nie wiadomo o co chodzi…

Niestety nie ma alternatywy

Dla Ministerstwa Finansów opodatkowanie spółek komandytowych powinno być rozpatrywane zawsze łącznie z dobrodziejstwem Estońskiego CIT (nad jego konstrukcją i wadami pastwiłem się w poprzednim odcinku, zapraszam). Ma być alternatywą dla uciemiężonych polskich przedsiębiorców.

Pomijam już nawet to, że polski ustawodawca próbuje tu (zresztą nieudolnie) rozwiązać problemy podatników, które sam im stwarza. To po prostu kolejna ściema.
Estoński CIT de facto nazywany będzie ryczałtem od dochodów spółek kapitałowych. Na tych zasadach będą się zatem mogły rozliczać spółki komandytowych, do których to rozwiązanie nie będzie skierowane.
Ktoś mógłby oczywiście powiedzieć, że nic nie stoi nie przeszkodzie przekształceniu spółek komandytowych w kapitałowe, żeby zapłacić Estoński CIT.
Otóż stoi.

W projekcie dotyczących Estońskiego CIT pojawia się bowiem mały haczyk, zwany „dochodem z przekształcenia”. „Dochód z przekształcenia” będą musieli ustalić w rozliczeniu roku podatkowego poprzedzającego pierwszy rok opodatkowania Estońskim CIT również Ci podatnicy, którzy zostaną utworzeni w wyniku przekształcenia spółki niebędącej osobą prawną.

Dochodem z przekształcenia będzie zaś nadwyżka wartości rynkowej składników majątku, ustalonej na dzień przekształcenia, ponad ich wartość podatkową ustaloną na ten dzień. Oznacza to, że spółki komandytowe (i ich wspólnicy) wpadną z deszczu pod rynnę, bowiem przekształcenie spółki komandytowej w spółkę kapitałową też będzie wiązało się z obowiązkiem zapłaty podatku.

W efekcie, dla spółek komandytowych Estoński CIT nie jest żadną alternatywą. Albo inaczej – jest alternatywą, ale na tyle kosztowną, że raczej niewartą rozważenia.
Znając życie,ustawodawca będzie się później tłumaczył, że pracowały nad tym dwa różne zespoły, które nie komunikowały się ze sobą i nie ma tego złego czego autopoprawka nie ogarnie. Autopoprawki pokochaliśmy zresztą przy Tarczach Antykryzysowych.

Zamiast podsumowania

Wypadałoby w jakiś sposób zrekapitulować to arcydzieło legislacyjne. Wskazać mocne strony rozwiązania i kierunki na przyszłość. Pozwolić dostrzec pozytywy w aktualnej sytuacji.
Szkoda tylko, że lektura projektu i zamierzeń ustawodawcy przywołuje w mojej głowie tylko jedno zdanie, które kiedyś święciło triumfy na salonach (choć wtedy z dedykacją do konkretnych osób i zwierząt):
Posłowie, nie idźcie tą drogą.

Wszystkich wspólników spółek komandytowych zapraszam do kontaktu. Wierzę, że pomimo tego, że ustawodawca ciska nam podatkowe kłody pod nogi, a Estoński CIT może niekoniecznie być wyjściem – razem przygotujemy się na nadchodzące zmiany.
[Wszystkie cytaty z uzasadnienia zaczerpnięto z uzasadnienia do Projektu Ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Druk Sejmowy IX Kadencji, nr 642)].

Copyright GLC

Strategia, realizacja, wsparcie Tomczak | Stanisławski