fbpx
+48 32 479 10 50

Księgowość dla startupów. Jak księgować startupy?

Specyfika startupów sprawia, że księgowanie ich należy do bardzo trudnych zadań. Jak skutecznie poradzić sobie z rozliczaniem tak prężnie i dynamicznie działającej organizacji?

Startupy to zmora biur rachunkowych

Środowisko rynkowe, w którym funkcjonuje przeciętny startup, znacząco różni się od tego, w jakim działa firma o ugruntowanej pozycji. Aktywne dążenie do jak najlepszego dostosowania się do realiów rynkowych, korzystanie z coraz to nowocześniejszych technologii i sięganie po alternatywne środki płatnicze zapewnia wiele korzyści, ale nakłada jednocześnie ogromne wymagania w obszarze rachunkowości.

Kontrola nad wydatkami i rozliczeniami to krok do lepszego funkcjonowania przedsięwzięcia, jednak jak tu utrzymać w ryzach ciągłe zmiany strategii, dynamikę wydatków, czy nieoczekiwane dochody pochodzące ze związanych z nie do końca określonych w kodeksach prawnych źródeł? Realia prawne związane z funkcjonowaniem startupów nie dają podstaw do tego, by nie prowadzić ksiąg rachunkowych. Obowiązek ten spoczywa więc również i na przedsiębiorstwach tego typu. Niestety, często osoby decyzyjne w dynamicznie rozwijających się firmach nie znajdują oparcia w konwencjonalnej księgowości, a samo zatrudnienie księgowego znającego się na przepisach związanych z danym sektorem jest bardzo trudne. Dlatego coraz częściej alternatywą staje się korzystanie z usług profesjonalnych podmiotów, które dysponują bogatym know-how w dziedzinie zarówno rachunkowości, jak i współpracy z firmami dynamicznie rozwijającymi się, operującymi w środowisku, które czasami dla prawodawstwa stanowi nieodkryty jeszcze ląd.

Jednym z właściwych kroków podjętych na drodze do skutecznego rozliczania startupu może być wykorzystanie możliwości, jakie daje nam ulokowane w okolicy biuro rachunkowe. Katowice, Kraków, Warszawa, Szczecin – w każdym mieście, gdzie działalność prowadzi sporo podmiotów gospodarczych, spotkać można szereg zaangażowanych i zaufanych firm, które posiadają w swojej ofercie usługi księgowości.

Stabilność rachunkowa związana z funkcjonowaniem startupu powinna być na pierwszym miejscu

Zapewnienie sobie stabilnej podpory w postaci partnera, który zajmie się wszelkimi zagadnieniami związanymi z wprowadzeniem nowoczesnego standardu obsługi rachunkowości, to krok milowy w rozwoju startupu. Jakie korzyści zapewnia outsourcing w tym obszarze? Jest ich kilka:

  1. Przede wszystkim prowadzi to do jak najlepszego wykorzystania zasobów kadry. Obowiązki związane z rachunkowością delegowane są do podmiotów, które najlepiej się na tym znają i najszybciej wykonają pracę związaną z rachunkami.
  2. Kolejnym ważnym elementem korzystania z usług biura rachunkowego jest możliwość działania w zgodzie z najnowszymi regulacjami. Prawo zmienia się bardzo dynamicznie, a rolą biura rachunkowego jest to, by zawsze nadążać za aktualnymi wytycznymi i regulacjami.
  3. Biura rachunkowe często posiadają wyrobioną kulturę pracy i korzystają z konkretnych, sprawdzonych narzędzi. Wdrażanie systemów elektronicznych w toku pracy startupu przez osoby z odpowiednim doświadczeniem znacząco poprawi efektywność zarządzania środkami w obszarze firmy.
  4. Biura rachunkowe oferują także dostęp do doradztwa, które jest kluczowe szczególnie w przypadku tych nowszych firm, działających bez solidnego, budowanego latami zaplecza. Startupom na początku trudno jest skutecznie zająć się wszystkimi kwestiami związanymi z podatkami i rozliczeniami.

W Internecie wiele firm reklamuje się jako „biuro rachunkowe Warszawa”, „księgowość Katowice” – jak trafić na usługi księgowe, które spełnią potrzeby startupu?

Przy wyborze odpowiedniego partnera w prowadzeniu księgowości należy bezwzględnie kierować się jego doświadczeniem w obszarze współpracy ze startupami. Nawet profesjonalne firmy, które mogą pochwalić się obsługą największych korporacji, nie zawsze posiadają zaplecze dostosowane do potrzeb dynamicznych i szybko adaptujących się do potrzeb rynku firm. Jednym z symptomów, wskazującym na to, że mamy do czynienia z zaufanym podmiotem, może być oferowanie wsparcia zarówno rachunkowego, jak i prawnego. Niezależnie więc, czy będzie to biuro oferujące się jako „usługi księgowe Katowice”, czy „outsourcing księgowy Warszawa”, liczy się głównie wartość dodana, którą takie biuro jest w stanie zapewnić właśnie startupowi.

Kogo dotyczy podatek u źródła (WHT)?

Polskie przedsiębiorstwa korzystające z usług świadczonych przez firmy mające swoją siedzibę poza granicami naszego kraju muszą pamiętać o funkcjonowaniu tzw. podatku u źródła, który stanowi należność wynikającą z rozliczeń między podmiotami o różnych rezydencjach podatkowych. Jego wysokość oraz ewentualne zwolnienie wynika z przepisów podatkowych w danym kraju oraz umów międzynarodowych, które dotyczą unikania podwójnego opodatkowania. Czym dokładnie jest podatek u źródła i kogo dotyczy?

Czym jest podatek u źródła?

Podatek u źródła z ang. Withholding Tax (WHT) to specyficzna forma podatku CIT, który naliczany jest przy płatnościach transgranicznych, które wynikają z tytułu należności licencyjnych, odsetek, dywidend, czy zakupu niektórych usług niematerialnych. W przypadku podatku WHT podatnikiem jest firma, która otrzymuje zapłatę. Rolę płatnika pełni zaś przedsiębiorstwo dokonujące tej zapłaty.

Transakcja przebiega w taki sposób, że płatnik nalicza i pobiera opłatę od podatnika, którą następnie przekazuje do urzędu skarbowego. Podatnik otrzymuje więc wynagrodzenie netto, które jest pomniejszone o kwotę podatku zatrzymanego w kraju płatnika. Wynika z tego, że źródłem podatku jest państwo, w którym powstał dochód.

Kogo dotyczy podatek u źródła?

Obowiązek naliczania podatku u źródła dotyczy zarówno osób fizycznych prowadzących działalność gospodarcza, jak i osób prawnych, czy jednostek organizacyjnych nie posiadających osobowości prawnej. W związku z tym każda firma prowadząca rozliczenia z międzynarodowymi kontrahentami powinna znać pojęcie i zakres podatku u źródła, a także treść umów międzynarodowych dotyczących unikania podwójnego opodatkowania. Znajomość odpowiednich przepisów prawa pozwala na prawidłowe ustalenie obowiązku podatkowego lub skorzystanie z możliwości zwolnienia od zapłaty takiej należności. Ze względu na specyfikę rozliczeń międzynarodowych zaleca się skorzystanie z usług wyspecjalizowanych firm, które świadczą usługi księgowe w tym zakresie.

Zakres przedmiotowy podatku WHT

Zakres przedmiotowy podatku u źródła został określony ustawowo i obejmuje przychody wynikające z zapłaty za usługi niematerialne i należności licencyjne. Obowiązują dwie stawki podatku WHT, które wynoszą odpowiednio 10 i 20 procent przychodu, w zależności od jego źródła. Stawka 20% obejmuje przychody wynikające z:

– tytułu świadczenia usług: doradczych, księgowych, prawnych, reklamowych, rekrutacyjnych, badania rynku, przetwarzania danych, zarządzania i kontroli, gwarancji i poręczeń oraz świadczeń o podobnym charakterze;

– odsetek:

  • pochodzących z praw autorskich lub praw pokrewnych, projektów wynalazczych, znaków towarowych i i wzorów zdobniczych, w tym także ze sprzedaży tych praw,
  • od należności za udostępnienie tajemnicy receptury lub procesu produkcyjnego,
  • za użytkowanie lub prawo do użytkowania urządzenia przemysłowego, w tym także środka transportu, urządzenia handlowego lub naukowego,
  • za informacje związane ze zdobytym doświadczeniem w dziedzinie przemysłowej, handlowej lub naukowej (know-how);

– opłat za świadczenie usług w zakresie działalności rozrywkowej, widowiskowej, czy sportowej świadczonej przez osoby prawne z siedzibą za granicą i organizowanej za pośrednictwem osób fizycznych lub osób prawnych prowadzących na terytorium Polski działalność w zakresie imprez rozrywkowych, sportowych i artystycznych.

Niższa, 10% stawka podatku dotyczy przychodów z tytułu:

– uzyskanych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez zagraniczne przedsiębiorstwa żeglugi powietrznej, z wyłączeniem przychodów uzyskanych z lotniczego rozkładowego przewozu pasażerskiego, skorzystanie z którego wymaga posiadania biletu lotniczego przez pasażera;

– opłat należnych za wywóz ładunków i pasażerów przyjętych do przewozu
w portach polskich przez zagraniczne przedsiębiorstwa morskiej żeglugi handlowej, z wyjątkiem ładunków i pasażerów tranzytowych.

Obowiązek uiszczenia podatku u źródła dotyczy transakcji z podmiotami, które nie posiadają siedziby lub zarządu na terenie Polski.

W jakich sytuacjach nie ma obowiązku pobierania podatku WHT?

Zgodnie z prawem zastosowanie stawki podatku wynikającej z odpowiedniej umowy międzynarodowej o unikaniu podwójnego opodatkowania lub niepobranie podatku na podstawie tej umowy przez polski podmiot jest możliwe dzięki udokumentowaniu siedziby podatnika poprzez tzw. certyfikat rezydencji podatkowej. W praktyce oznacza to, że podatku WHT można nie pobierać jeżeli Polska ma zawartą umowę z krajem, z którego pochodzi podatnik (usługodawca) oraz dostarczył on polskiemu kontrahentowi swój certyfikat rezydencji podatkowej.

Właściwe naliczanie podatku WHT

Jak wynika z powyższych akapitów, zagadnienie podatku u źródła jest złożone i może prowadzić do różnych interpretacji. Dodatkowo Kodeks karno-skarbowy przewiduje odpowiedzialność karną za podawanie nieprawdy w oświadczeniach dotyczących podatku WHT oraz nieprawidłowości w jego naliczaniu. W związku z tym księgowość obejmującą rozliczenia z międzynarodowymi kontrahentami warto zlecić zewnętrznym podmiotom specjalizującym się w tego typu usługach. Outsourcing księgowy wpływa na wzrost efektywności działania, dzięki powierzeniu najlepszym specjalistom obsługi rachunkowej firmy. Jedną z najlepszych firm świadczących tego typu usługi jest GLC, które poprzez biuro rachunkowe w Warszawie zapewnia wsparcie w każdy obszarze prowadzenia biznesu. Firma posiada również biuro rachunkowe w Katowicach zatrudniając łącznie 100 ekspertów w zakresie księgowości, podatków, prawa i wielu innych dziedzin.

Podatek u źródła, jak każde rozliczenie ze Urzędem Skarbowym wymaga skompletowania odpowiedniej dokumentacji potwierdzającej jego należność oraz znajomości przepisów umożliwiających jego właściwe naliczenie. Dodatkową trudnością jest fakt, że podatek będzie należny lub nie, w zależności od kraju, z którego pochodzi usługodawca. Ma to związek z obowiązywaniem umów międzynarodowych dotyczących unikania podwójnego opodatkowania oraz posiadania przez firmy odpowiednich certyfikatów rezydencji podatkowej.

Upadłość konsumencka – umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty wierzycieli

W postępowaniu upadłościowym prowadzonym wobec konsumenta zasadą jest, że sąd upadłościowy ustala plan spłaty wierzycieli określając zakres i czas spłaty zobowiązań uznanych na liście wierzytelności, a niewykonanych w toku postępowania upadłościowego oraz zakres umorzenia zobowiązań po wykonaniu planu spłaty wierzycieli.

Co zawiera plan spłaty wierzycieli?

W postanowieniu o ustaleniu planu spłaty wierzycieli, sąd:

  1. wymienia wierzycieli uczestniczących w planie spłaty;
  2. dokonuje podziału funduszy masy upadłości pomiędzy wierzycieli uczestniczących w planie spłaty, jeżeli w postępowaniu zgromadzono fundusze masy upadłości;
  3. ustala, czy upadły doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa;
  4. określa, w jakim zakresie i okresie, nie dłuższym niż trzydzieści sześć miesięcy, upadły jest obowiązany spłacać zobowiązania, które w postępowaniu upadłościowym prowadzonym zgodnie z przepisami części pierwszej zostałyby uznane na liście wierzytelności, oraz jaka część zobowiązań upadłego powstałych przed dniem ogłoszenia upadłości zostanie umorzona po wykonaniu planu spłaty wierzycieli.

Czy sąd upadłościowy zawsze ustala plan spłaty wierzycieli?

Przepisy ustawy prawo upadłościowe przewidują jednakże jeden wyjątek od powyższej zasady – sąd upadłościowy umarza zobowiązania upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli, jeśli osobista sytuacja upadłego w oczywisty sposób wskazuje, że jest on trwale niezdolny do dokonywania jakichkolwiek spłat w ramach planu spłaty wierzycieli.

Na osobistą sytuację upadłego składają się między innymi takie czynniki jak możliwości zarobkowe, konieczność utrzymania upadłego i osób pozostających na jego utrzymaniu oraz ich potrzeby mieszkaniowe, wysokość niezaspokojonych wierzytelności oraz stopień zaspokojenia wierzytelności w postępowaniu upadłościowym.

Ocenę, czy osobista sytuacja upadłego w oczywisty sposób wskazuje, że jest on trwale niezdolny do dokonywania jakichkolwiek spłat w ramach planu spłaty wierzycieli każdorazowo przeprowadza sąd upadłościowy oceniając indywidualnie każdy przypadek.

Warunkowe umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty

Możliwe jest również warunkowe umorzenie zobowiązań bez ustalania planu spłaty – jeżeli niezdolność do dokonywania jakichkolwiek spłat w ramach planu spłaty wierzycieli wynikająca z osobistej sytuacji upadłego nie ma charakteru trwałego, sąd umarza zobowiązania upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli pod warunkiem, że w terminie pięciu lat od dnia uprawomocnienia się postanowienia o warunkowym umorzeniu zobowiązań upadłego bez ustalenia planu spłaty wierzycieli upadły ani żaden z wierzycieli nie złoży wniosku o ustalenie planu spłaty wierzycieli

Pamiętać jednak należy, że w takim przypadku upadły jest obowiązany składać sądowi corocznie, do końca kwietnia, sprawozdanie ze swojej sytuacji majątkowej i zawodowej za poprzedni rok kalendarzowy, w którym wykazuje osiągnięte przychody oraz nabyte składniki majątkowe o wartości przekraczającej przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za ostatni kwartał okresu sprawozdawczego, ogłoszone przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, jak również swoje możliwości zarobkowe, wydatki potrzebne na swoje utrzymanie i osób pozostających na jego utrzymaniu, w tym potrzeby mieszkaniowe. Do sprawozdania upadły dołącza kopię złożonego rocznego zeznania podatkowego.

Istotne jest, by dłużnik składając wniosek, a następnie współpracując z sądem, syndykiem oraz wierzycielami mógł liczyć na profesjonalną pomoc i wsparcie.

GLC prowadzi oraz nadzoruje proces upadłości konsumenckiej.

Co powinien zawierać wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej?

Wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej musi zawierać szereg informacji określonych przepisami ustawy prawo upadłościowe. Co więcej, musi zostać złożony na urzędowym formularzu. Tylko kompletny wniosek może zostać rozpatrzony przez sąd upadłościowy.

Sprawy z zakresu upadłości konsumenckiej rozpoznaje sąd upadłościowy, którym jest sąd rejonowy – sąd gospodarczy właściwy dla miejsca zamieszkania dłużnika

 

Co powinien zawierać wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej?

Wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej powinien zawierać:

 

  • imię i nazwisko, miejsce zamieszkania, adres oraz numer PESEL dłużnika, a jeżeli dłużnik nie posiada numeru PESEL – inne dane umożliwiające jego jednoznaczną identyfikację;
  • NIP dłużnika, jeżeli dłużnik miał taki numer w ciągu ostatnich dziesięciu lat przed dniem złożenia wniosku,
  • wskazanie miejsc, w których znajduje się majątek dłużnika;
  • wskazanie okoliczności, które uzasadniają wniosek i ich uprawdopodobnienie;
  • aktualny i zupełny wykaz majątku z szacunkową wyceną jego składników;
  • spis wierzycieli z podaniem ich adresów i wysokości wierzytelności każdego z nich oraz terminów zapłaty;
  • spis wierzytelności spornych z zaznaczeniem zakresu w jakim dłużnik kwestionuje istnienie wierzytelności; wskazanie wierzytelności w spisie wierzytelności spornych nie stanowi jej uznania;
  • listę zabezpieczeń ustanowionych na majątku dłużnika wraz z datami ich ustanowienia, w szczególności hipotek, zastawów i zastawów rejestrowych;
  • informację o osiągniętych przychodach oraz o kosztach poniesionych na swoje utrzymanie oraz osób pozostających na utrzymaniu dłużnika, w ostatnich sześciu miesiącach przed dniem złożenia wniosku;
  • informację o czynnościach prawnych dokonanych przez dłużnika w ostatnich dwunastu miesiącach przed dniem złożenia wniosku, których przedmiotem były nieruchomości, akcje lub udziały w spółkach;
  • informację o czynnościach prawnych dokonanych przez dłużnika w ostatnich dwunastu miesiącach przed dniem złożenia wniosku, których przedmiotem były ruchomości, wierzytelności lub inne prawa, których wartość przekracza 10 000 zł;
  • oświadczenie o prawdziwości danych zawartych we wniosku.

Jeśli wniosek o ogłoszenie upadłości  nie zawiera innych powyżej opisanych informacji oraz dokumentów ich potwierdzających, wówczas sąd upadłościowy wezwie wnioskodawcę do uzupełnienia braków formalnych wniosku w terminie 7 dniu, wskazując, jakie informacje lub dokumenty powinny zostać uzupełnione.

Jeśli w tym terminie braki nie zostaną uzupełnione, wówczas sąd wyda zarządzenie o zwrocie wniosku.

Jak widać, wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej jest wysoce sformalizowany oraz zawiera szereg szczegółowych informacji oraz wymagań co do załączonych dokumentów.

Istotne jest, by dłużnik składając wniosek, a następnie współpracując z sądem, syndykiem oraz wierzycielami mógł liczyć na profesjonalną pomoc i wsparcie.

GLC prowadzi oraz nadzoruje proces upadłości konsumenckiej.

citing.TAX, czyli z przekąsem o podatkach. #6 Składka z tytułu reklamy, czyli o najgłośniejszym podatkowym milczeniu w dziejach

Do milczenia polskich mediów na tematy podatkowe zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przecież największe polskie media przemilczały kwestie opodatkowania spółek komandytowych, CIT ograniczania ulgi abolicyjnej, czy kontrowersje związane z wdrożeniem do polskiego prawa podatkowego schematów podatkowych. Nikogo nie powinno zatem zdziwić, gdy 10 lutego 2021 r. polskie media zamilkły ponownie.

Tym razem jednak było to zupełnie inne milczenie.

Gdzie Rząd nie może, tam podatek pośle

Zacznijmy od rzeczy oczywistych. Na wypadek, gdyby ktoś z nas: nie posiadał w domu telewizji, nie słuchał radia jadąc samochodem do pracy lub nie przeglądał wiadomości popijając poranną kawę – 10 lutego 2021 r. znaczna grupa polskich przedsiębiorców mediowych ogłosiła strajk. Zamarło wszystko. Zamiast radia cisza w odbiornikach. Zamiast naszych ulubionych programów telewizyjnych – czerń na ekranach. Zamiast wiadomości na portalach internetowych – manifest.

Wszystkiemu winna okazała się nowa idea polskiej Rady Ministrów, jakim stała się „Składka z tytułu reklamy”. Proponując wprowadzenie tego nowego podatku (o tym, dlaczego jest to jednak podatek, będzie za chwilę) nasz bohaterki Rząd ponownie postanowił stanąć w obronie najbardziej potrzebujących – tym razem za takowych uznano Narodowy Fundusz Zdrowia, Narodowy Fundusz Ochrony Zabytków oraz nowy twór – Fundusz Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Cel zmian i nowych obciążeń – jak zwykle – szczytny – Rada Ministrów stwierdziła bowiem, że podmioty te potrzebują (całej masy) pieniędzy, bowiem zostały dotknięte negatywnymi skutkami COVID-19. Dodatkowo, dążeniom do wprowadzenia tej nowej podatkowej idei w życie jest chęć ochrony nas – obywateli – przed fake news, utratą poczucia wolności oraz ograniczeniem dostępu do dóbr kultury i dziedzictwa narodowego[1].

Oczywiście – żeby komuś dać, komuś trzeba zabrać. Aby jednak nie sięgać (przynajmniej bezpośrednio) do kieszeni Polaków, Rząd postanowił wdrożyć rozwiązanie uczciwe i sprawdzone – aktualne bowiem już od czasów Robin Hood’a – i zabrać kasę złym, niedobrym i bogatym. Któż lepiej wpisuję się w tę definicję niż media niepubliczne?

Zgodnie z tak przyjętymi założeniami z nieograniczonej wyobraźni polskiego projektodawcy podatkowego narodziła się ona – Składka z tytułu reklamy. Twór, w ramach którego pieniądze zabiera się mediom (wszelkiego rodzaju) i rozdaje potrzebującym – jak NFZ.

Wszystko spięło się pięknie – media mają przecież za dużo pieniędzy, a NFZ to worek bez dna. Wystarczyło pogodzić jednych z drugim, z korzyścią dla nas wszystkich. Po partnersku.

Podatek, który nie jest podatkiem

Media nie przyjęły zbyt dobrze tej propozycji. Składkę (wbrew treści ustawy!) nazwały podatkiem od mediów, którym Rząd próbuje zamknąć im usta. Skąd ta różnica w nazewnictwie? Cóż, składki kojarzą nam się lepiej niż podatki – sugerują, że jakaś grupa zrzuca się na konkretny cel. Podatki kojarzą nam się źle – płacimy a i tak nic z tego nie ma. Dodatkowo – Rząd powiedział przecież, że za jego kadencji nie wprowadzi nowych podatków. A nasz Rząd słowa dotrzymuję.

Co więcej – projektodawca stara się nas na siłę przekonać, że wcale nie jest tak, jak jest w rzeczywistości (w polskich podatkach to norma, nikogo to już nie wzrusza). Stąd też proponowana nazwa ustawy. Tu również należy bowiem docenić kunszt intelektualny projektodawców, bo zamiast nazwać proponowaną ustawę „Ustawą o podatku od reklam” uraczono nas poetycką – i bardzo niewinną – nazwą: „Ustawa o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów”. Ani zatem słowa o podatkach. Tylko o „dodatkowych przychodach”. Tych najbardziej potrzebujących.

Pomimo tego media krzyczą coś o podatku. Któż ma zatem rację? W tym wypadku staję po stronie mediów.

Przypomnijmy, że podatkiem jest publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świadczenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, powiatu lub gminy, wynikające z ustawy podatkowej [art. 6 Ustawy Ordynacja Podatkowa z dnia 29 sierpnia 1997 r. (t.j. Dz.U. z 2020 r. póz. 1325 ze zm.)].

Czy składka z tytułu reklamy ma charakter publicznoprawny? Nie ma wątpliwości – środki z niej zasilać będą przecież instytucje państwowe. Czy jest nieodpłatna – jak najbardziej, media w zamian za składkę przecież nic nie dostaną. Czy jest przymusowa- tak, mediów o ich zdanie nikt tu pytał. Czy jest bezzwrotna? Oj tak – próżno szukać w projekcie rozwiązania, które sugerowałoby, że NFZ mediom pieniądze odda, gdy tylko skończą się jego problemy.

Zatem, choćby Rada Ministrów próbowała nam wmówić, że składka jest składką, a podatek podatkiem – nie dajmy się zwieść. Składka z tytułu reklamy to nic innego jak (kolejny już) podatek od reklamy, wymierzony w przedsiębiorstwa medialne, który przypadkiem zasili konto NFZ.

Kogo zaboli po kieszeni?

Ze składką jak to z podatkiem – ktoś pójdzie z torbami. Tym kimś, jak już wiemy – są media, a konkretniej dostawy usług medialnych, nadawcy, podmioty prowadzące kina, podmioty umieszczający reklamy na billboardach czy wydawcy prasy. Oberwie się też przedsiębiorcom, którzy publikują reklamy w Internecie.

Projekt Ustawy[2] składkę dzieli na dwie części – z tytułu reklamy konwencjonalnej oraz z tytułu reklamy internetowej. Tę pierwszą zapłacą media „tradycyjne”, jak prasa, telewizja, radio czy wieszający reklamy. Drugą – między innymi przedsiębiorcy, którzy będą zarabiali na reklamach publikowanych w Internecie. Faktem jest, że zapłacą najwięksi, a przynajmniej – duże podmioty. Obowiązek zapłaty składki konwencjonalnej dotknie zarabiających na reklamach powyżej 1 000 000 zł (telewizja i radio) lub 15 000 000 zł (prasa) [art. 9 Ustawy]. Przy składce internetowej podatkową poprzeczkę zawieszono jeszcze wyżej – podatek zapłacą bowiem przedsiębiorcy, którzy z tytułu reklamy zarobią w Polsce powyżej € 5 000 000, lub na całym świecie – ponad € 750 000 000.

Tak wysoko postawione progi mają uwalniać mniejsze przedsiębiorstwa od zapłaty -podatku- składki, a przy tym – wpisywać się w retorykę projektodawców i chęci walczenia „z tymi złymi wielkimi przedsiębiorstwami internetowymi”.

Jak bardzo zaboli?

Możliwe, że składka z tytułu reklamy nie zostałaby tak bardzo nagłośniona (chociaż słowo to w kontekście ciszy w eterze pasuje tu akurat średnio), gdyby nie skala obciążeń, z jakimi będzie się wiązała.

Opodatkowaniu będą podlegały przychody, czyli wszystko, co stanowi zapłatę za usługi reklamowe pomniejszone o podatek od towarów i usług [art. 6 Ustawy]. Warto zwrócić tu uwagę na dwie rzeczy:

  • nasz ustawodawca daje kolejny dowód na to, że nie odróżnia przychodu od obrotu (poprzedni pokaz mieliśmy przy tarczach finansowych, gdzie o spadku przychodów w podatkach dochodowych świadczyły wyniki z deklaracji VAT);
  • opodatkowaniu „składką” z tytułu reklama podlega wszystko co zarobimy, a nie tylko osiągane stąd dochody.

Oznacza to, że jeżeli większość komercyjnych przedsiębiorstw medialnych utrzymuje się z reklam (a nie czarujmy się – tak właśnie jest), zabranie im w zależności od rodzaju reklamy i środka przekazu od 2% do 15% przychodów sprawia, że marżowość niektórych przedsiębiorców może mocno ucierpieć.

I tu jest chyba pies pogrzebany, i tu media doszukują się zamachu. Dla wielu z nich struktura składki – oparta o opodatkowanie przychodu (a nie dochodu) w połączeniu z wysokością obciążeń – może wpędzić wiele przedsiębiorstw w straty, a przez to – doprowadzić do zakończenia ich działalności.

Czy media mają rację? Cóż, wszystko zależy od ich wyników, ale wyobraźmy sobie, że nagle zabierają nam 10% naszego miesięcznego wynagrodzenia (całego, nie tylko tego, co nam zostaje po opłatach!). Czy jesteśmy wciąż ponad kreską, czy zaczyna nam brakować? Odpowiedzi będą pewnie różne, jednak dla części z nas oddanie tych dodatkowych 10% będzie dramatem.

Podobnie będzie z niektórymi przedsiębiorstwami z branży mediów. Daleki jestem więc od tego, że media walczą o pieniądze. Wiele z nich walczy o przetrwanie.

Jak się przygotować?

Problemy ze składką z tytułu reklamy nie kończą się na kwestii zapłaty. Ustawa nakłada na przedsiębiorców z branży medialnej szereg obowiązków, które wiążą się z obliczaniem przychodów z tytułu reklamy oraz należnej stąd składki.

Sprawa jest o tyle poważna, że czasami ustawodawca żąda od przedsiębiorców mocy parapsychologicznych, a przynajmniej czytania w myślach.

Jak bowiem inaczej interpretować to, że przedsiębiorcy wyświetlający reklamę w Internecie muszą zgadywać, czy użytkownik wyświetla reklamę na terytorium RP (wtedy naliczamy od tego składkę), a kiedy poza granicami kraju [art. 16 Ustawy]? Fakt, projektodawcy wspierają tu naszych przedsiębiorców wyposażając ich w uprawnienie do szczegółowej inwigilacji odbiorców – poprzez sprawdzanie ich adresu IP, geolokalizację ich urządzeń, czy sprawdzanie ich adresów korespondencyjnych [art. 17 Ustawy]. Pytanie jednak, czy to wystarczy?

Jedno jest pewne – do wejścia w życie tej nowej pseudo-składki przedsiębiorcy medialni powinni się przygotować. Opracować mechanizmy i procedury wewnętrzne, które pozwolą im na prawidłowe ustalenie od jakich przychodów i w jakiej wysokości powinni pobierać składkę.

Media powinny się przy tym śpieszyć – Ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2021 r.  I znając skuteczność naszego ustawodawcy w sprawach podatkowych – termin ten zostanie pewnie dotrzymany.

W GLC pomagamy przedsiębiorcom przygotować się do zmian w przepisach podatkowych oraz zapewnić zgodność ich działania z prawem. Prowadzisz przedsiębiorstwo z branży medialnej? Publikujesz reklamy w Internecie? Zapraszamy do skorzystania z naszej kompleksowej usługi wsparcia podatkowego dla przedsiębiorców. Więcej szczegółów znajdziesz pod tym linkiem: Podatki dla przedsiębiorców

[1] To nie żart – w założeniach projektu wskazano właśnie na te kwestie jako podstawę wprowadzenia nowego podatku: https://archiwum.bip.kprm.gov.pl/kpr/form/r763470774,Projekt-ustawy-o-dodatkowych-przychodach-Narodowego-Funduszu-Zdrowia-Narodowego-.html – dostęp 21 lutego 2021 r.

[2] Projekt Ustawy o dodatkowych przychodach Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków oraz utworzeniu Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów z dnia 1 lutego 2021 r., https://tiny.pl/rld5r – dostęp dnia 21 lutego 2021 r.

Rok obrotowy spółki komandytowej, a nowelizacja ustawy o CIT

Z dniem 1 stycznia 2021 r. opodatkowanie spółek komandytowych stało się faktem. Ustawa nowelizującą z dnia 28 listopada 2020 r. (Dz. U. z 2020 r. poz. 2123) dalej jako: ustawa nowelizującą przewiduję, iż spółki komandytowe uzyskają status podatnika CIT z dniem 1 stycznia 2021 r. lub 1 maja 2021 r. Przedłużenie roku obrotowego spółki do dnia 30 kwietnia 2021 r. powoduje dla przedsiębiorców określone skutki prawno-podatkowe.

Rok obrotowy spółki komandytowej

Art. 12 ust. 1 ustawy nowelizującej określa, że spółka komandytowa, której rok obrotowy równy jest kalendarzowemu, stanie się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych od 1 stycznia 2021 r., termin zamknięcia ksiąg rachunkowych i sporządzenia sprawozdania finansowego za rok obrotowy 2020, wynikający z przepisów ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości (Dz. U. z 2019 r. poz. 351 ze zm.), pokryje się z terminem zamknięcia ksiąg rachunkowych wynikającym z art. 12 ust. 3 ustawy nowelizującej, czyli 31 grudnia 2020 r.

Natomiast, gdy spółka komandytowa uzyska status podatnika podatku dochodowego od osób prawnych z dniem 1 maja 2021 r., to wówczas jest ona obowiązana do zamknięcia ksiąg rachunkowych na dzień poprzedzający ten dzień (tj. na dzień 30 kwietnia 2021 r.).

Czy spółka komandytowa jest zobowiązana sporządzić sprawozdanie finansowe na dzień 30 kwietnia 2021 r.?

Czy oznacza to zatem, iż spółka komandytowa jest zobowiązana sporządzić sprawozdanie finansowe na dzień 30 kwietnia 2021 r.? Według wyjaśnień Ministerstwa Finansów z dnia 21 stycznia 2021 r. nie został wprowadzony samoistny obowiązek sporządzania przez spółkę komandytową sprawozdania finansowego na dzień 30 kwietnia 2021 r.

Spółka komandytowa, która zostanie podatnikiem podatku CIT od 1 maja 2021 r., nie będzie miała obowiązku sporządzenia na dzień 30 kwietnia 2021 r. sprawozdania finansowego. Ministerstwo wyjaśniło również, iż Rok obrotowy takiej spółki komandytowej, który zaczął się 1 stycznia 2021 r., będzie trwał do 31 grudnia 2021 r. i za ten okres będzie sporządzone sprawozdanie finansowe. Zasadniczo zatem ksiąg rachunkowych spółki komandytowej na ww. dzień 30 kwietnia 2021 r., a następnie ich otwarcie na 1 maja 2021 r. nastąpi wyłącznie dla celów podatkowych, bez obowiązku sporządzania sprawozdania finansowego na 30 kwietnia 2021 r.

Księga rachunkowa a rok obrotowy

Zwrócić należy uwagę, iż zgodnie z art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej istnieje możliwość niezamykania ksiąg rachunkowych (jeżeli ostatni dzień roku obrotowego spółki komandytowej przypada w okresie od dnia 31 grudnia 2020 r. do dnia 31 marca 2021 r.) i kontynuacji roku obrotowego do dnia 30 kwietnia 2021 r. W takim przypadku – zdaniem Ministerstwa Finansów – przepis art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej stanowi lex specialis do art. 3 ust. 1 pkt 9 ustawy o rachunkowości.

Wykładnia treści art. 12 ust. 4 ustawy nowelizującej prowadzi zatem to wniosku, iż jeżeli rok obrotowy spółki komandytowej jest równy kalendarzowemu, to jej rok obrotowy w tym przypadku będzie trwał od 1 stycznia 2020 r. do 30 kwietnia 2021 r. i za ten okres będzie sporządzane sprawozdanie finansowe. Kolejny rok obrotowy będzie obejmował okres od 1 maja 2021 r. do 31 grudnia 2021 r.

Niewielu odliczy cały VAT od aut

Nie ma co liczyć na pobłażliwość fiskusa w sprawie VAT od aut — tak doradcy podatkowi interpretują wyjaśnienia resortu finansów – czytamy na łamach „Pulsu Biznesu”.

W artykule m.in. komentarze ekspertów GRUPY Leader: Artura Hofmana, doradcy podatkowego oraz Bartosza Kubisty, konsultanta podatkowego.

Źródło: „Puls Biznesu” z 6 maja 2014 r., autor: Iwona Jackowska

Nieprzyjemna niespodzianka kosztowa

Małe sklepy z bogatą ofertą towarów mogą przy rocznym rozliczeniu zapłacić zawyżony podatek dochodowy, informuje dziennik „Rzeczpospolita”.

Dlaczego tak się dzieje, wyjaśnia w artykule Pawła Rochowicza Zbigniew Maciej Szymik, dyrektor generalny GRUPY Leader, doradca podatkowy.

Źródło: „Rzeczpospolita” z 14 kwietnia 2014 r., autor Paweł Rochowicz

Jak dokumentować wykorzystanie samochodu do celów prowadzonej działalności, by odliczyć pełny VAT?

Samochody – zarówno ciężarowe  jak i osobowe – wykorzystywane wyłącznie dla celów działalności gospodarczej, dają przedsiębiorcy prawo pełnego odliczenia VAT zarówno przy zakupie auta, jak i przy wydatkach związanych z jego użytkowaniem.

W przypadku samochodów powyżej 3,5 tony sprawa jest prosta – by odliczyć pełny naliczony w fakturach VAT, nie potrzeba żadnych dodatkowych zabiegów. Sprawa się komplikuje, gdy firma posiada samochód o mniejszej ładowności.

Obowiązujące od 1 kwietnia 2014 r. przepisy ustawy o podatku od towarów i usług1 podzieliły samochody wykorzystywane wyłącznie do celów związanych z działalnością gospodarczą na dwie grupy, odnosząc się do ich konstrukcji:

1. Pierwsze to takie, których konstrukcja wyklucza ich użycie do celów niezwiązanych z działalnością gospodarczą lub powoduje, że inne użycie jest nieistotne (wynika to z dowodu rejestracyjnego lub dodatkowego badania w stacji kontroli pojazdów).

2. Drugie to takie, na użytkowanie których do celów prywatnych nie powalają zasady ustalone przez przedsiębiorcę-podatnika (choć technicznie jest to możliwe).

W tym miejscu chciałbym się skoncentrować tylko na tej drugiej grupie – pojazdach, których użycie dla celów wyłącznie służbowych warunkowane jest zasadami panującymi w przedsiębiorstwie.
Żeby w ich przypadku skorzystać z pełnego odliczenia VAT należy spełnić dwa warunki:

  • zgłosić samochód we właściwym urzędzie skarbowym,
  • prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu, która ma wykluczyć użytkowanie prywatne.

Co musi zawierać „kilometrówka“ na potrzeby VAT?

Zakres ewidencji przebiegu pojazdu określony w ustawie o VAT2 jest dość szczegółowy i różni się od kilometrówki prowadzonej dla celów związanych z rozliczeniem podatku dochodowego. Prawidłowo prowadzona musi zawierać:

  • numer rejestracyjny pojazdu samochodowego;
  • dzień rozpoczęcia i zakończenia prowadzenia ewidencji;
  • stan licznika przebiegu pojazdu samochodowego na dzień rozpoczęcia prowadzenia ewidencji, na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji;
  • wpis osoby kierującej pojazdem samochodowym dotyczący każdego wykorzystania tego pojazdu;
  • liczbę przejechanych kilometrów na koniec każdego okresu rozliczeniowego oraz na dzień zakończenia prowadzenia ewidencji.

Zakres wpisu oraz osoba, która będzie zobowiązana do jego sporządzenia będą zależały od tego, czy samochód zostanie udostępniony pracownikowi, czy osobie niebędącej pracownikiem podatnika:

Udostępnienie pracownikowi

Udostępnienie osobie niebędącej pracownikiem

1)     kolejny numer wpisu,

2)     datę i cel wyjazdu,

3)     opis trasy (skąd – dokąd),

4)     liczbę przejechanych kilometrów,

5)     imię i nazwisko osoby kierującej pojazdem.

1)     kolejny numer wpisu,

2)     datę i cel udostępnienia pojazdu,

3)     stan licznika na dzień udostępnienia pojazdu,

4)     liczbę przejechanych kilometrów,

5)     stan licznika na dzień zwrotu pojazdu,

6)     imię i nazwisko osoby, której udostępniony został pojazd.

Sporządza go osoba kierująca pojazdem i jest potwierdzany przez podatnika na koniec każdego okresu rozliczeniowego w zakresie autentyczności wpisu osoby kierującej pojazdem, jeżeli nie jest ona podatnikiem Jest dokonywany przez osobę, która udostępnia pojazd.

Ewidencja przebiegu pojazdu musi być prowadzona od dnia rozpoczęcia wykorzystywania pojazdu samochodowego wyłącznie do działalności gospodarczej podatnika do dnia zakończenia wykorzystywania tego pojazdu wyłącznie do tej działalności3.

Jak zgłosić samochód w Urzędzie Skarbowym?

Kolejnym warunkiem odliczenia pełnej wartości VAT od zakupu i wydatków związanych z użytkowaniem samochodu osobowego będzie złożenie Naczelnikowi Urzędu Skarbowego informacji o tym pojeździe (formularz VAT-26). Trzeba to zrobić w terminie 7 dni od dnia, w którym firma poniesie pierwszy wydatek związany z tym samochodem. Jeśli przedsiębiorca przekroczy ten termin, samochód z automatu traktowany jest jak wykorzystywany zarówno dla celów służbowych jak i prywatnych – do daty zgłoszenia.
Zmianę w sposobie użytkowania samochodu trzeba zgłosić
Przywilej odliczenia pełnego VAT-u od wydatków związanych z użytkowaniem samochodu do celów związanych z działalnością gospodarczą można łatwo stracić. Wystarczy raz skorzystać z pojazdu niezgodnie z założonym służbowym przeznaczeniem.
W przypadku zmiany wykorzystywania pojazdu samochodowego podatnik ma obowiązak zaktualizować informację w Urzędzie Skarbowym najpóźniej przed dniem, w którym dokonuje tej zmiany4.
Zgłoszenie niezgodne z prawdą grozi karą grzywny do 720 stawek dziennych5.

Przypisy:

  1. Ustawa o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz niektórych innych ustaw z dnia 7 lutego 2014 r. (Dz.U. z 2014 r. poz. 312)
  2. (art. 86a ust. 7 uVAT)
  3. (art. 86a ust. 6 uVAT)
  4. (art. 86a ust. 14 uVAT).
  5. sankcja karna z art. 56a kodeksu karno skarbowego.

Moment dostawy towaru a podatek VAT

Obowiązek zapłaty podatku VAT powiązany jest z momentem dostawy towaru do Klienta. Okazuje się jednak, że samo pojęcie „dostawy towaru” może być bardzo różnie interpretowane. Kiedy powstaje obowiązek podatkowy, kiedy towar zostaje np. wysłany kurierem, a kiedy gdy sprzedawca pozostawi go w paczkomacie? Jako punkt odniesienia do analizy tego zagadnienia przyjęliśmy przepisy kodeksu cywilnego i orzecznictwo.

Skąd wziął się problem?

Sklep internetowy sprzedał towar i wysłał go klientowi razem z fakturą za pośrednictwem firmy kurierskiej. Na fakturze sprzedawca pozostawił pustą rubrykę „data sprzedaży”. Uznał, że nie zna jej w chwili wystawiania faktury, bo nie wie, kiedy klient odbierze przesyłkę. W mojej opinii – niesłusznie. Uważamy, że na zasadach ogólnych do dostawy towaru dochodzi w momencie wydania towaru kurierowi (przewoźnikowi itd.).

Jeśli strony umowy sprzedaży nie łączy jakaś specjalna umowa, z której wynikałoby, że ryzyko utraty towaru ponosi dostawca, to musimy posiłkować się kodeksem cywilnym. Nie ma tu znaczenia, że dostawca wybiera i opłaca kuriera na swój koszt – pozostaje to nieistotne dla oceny momentu przejścia na kupującego korzyści, ciężarów i niebezpieczeństwa utraty rzeczy. Przejście to związane jest z momentem wydania rzeczy (art. 548 § 1 k.c.), zaś do wydania rzeczy dochodzi z chwilą, gdy w celu dostarczenia rzeczy na miejsce przeznaczenia sprzedawca powierzył ją przewoźnikowi trudniącemu się przewozem rzeczy tego rodzaju (art. 544 § 1 k.c.).

Ryzyko po stronie kupującego

Słusznie wskazuje się w literaturze, że „jeżeli jednak rzecz została powierzona przez sprzedawcę przewoźnikowi, lecz nie wydana przez niego kupującemu-odbiorcy z powodu jej zaginięcia u przewoźnika, na kupującym spoczywa obowiązek zapłaty ceny, mieszczący się w pojęciu niebezpieczeństwa, o którym mowa w art. 548 § 11. W pojęciu niebezpieczeństwa, o jakim mowa w art. 548 § 1 k.c., mieści się obowiązek zapłaty przez kupującego ceny za rzecz powierzoną przez sprzedawcę przewoźnikowi, choćby przewoźnik kupującemu-odbiorcy przesyłki nie wydał2. Jeżeli pomiędzy sprzedawcą i działającym na jego zlecenie spedytorem nie doszło do zawarcia umowy przewozu, a spedytor we własnym imieniu powierzył towar do przewozu przewoźnikowi, wydanie towaru w wykonaniu umowy sprzedaży (art. 544 § 1 k.c.) następuje nie w chwili odbioru towaru przez spedytora od sprzedawcy, ale w momencie powierzenia przesyłki przez spedytora przewoźnikowi. Zwrotu ceny zapłaconej za brakujący towar można dochodzić jedynie na podstawie art. 494 k.c.3

Nabywca może rozporządzać, nie mając towaru w rękach

Należy wskazać, że „dostawa towarów” oznacza „przeniesienie prawa do rozporządzania rzeczą jak właściciel” (art. 7 ust. 1 ustawy o VAT). Z treści tego przepisu jasno wynika, że termin „dostawa towarów” nie odnosi się do przeniesienia własności rzeczy zgodnie z przepisami obowiązującymi w krajach członkowskich, lecz (zgodnie z Wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 lutego 1990 r.) obejmuje każde wydanie rzeczy przez daną osobę, które upoważnia drugą osobę do faktycznego rozporządzania rzeczą tak, jakby była ona właścicielem tej rzeczy4. Do zaistnienia dostawy towarów nie jest konieczne przeniesienie faktycznego rozporządzania rzeczą.

Powyższe rozróżnienie ma znaczenie praktyczne. W rzeczywistości gospodarczej często się bowiem zdarza, że przedsiębiorca nabywa towary, nie wchodząc nigdy w ich posiadanie. Sytuacja taka może mieć miejsce na przykład, gdy nabywca zleca sprzedawcy dostarczenie towarów bezpośrednio do swego kontrahenta, czyli kolejnego podmiotu w łańcuchu dostaw. W takich sytuacjach, pomimo braku wejścia w posiadanie towarów, nie ulega wątpliwości, że podmiot pośredni nabywa prawo do rozporządzania towarem jak właściciel.

W omawianym powyżej przykładzie prawo to realizuje on poprzez zlecenie sprzedawcy dostarczenia towaru do wskazanego odbiorcy. Oczywistym jest, że pojęcie dostawy towarów ma charakter szerszy niż pojęcie sprzedaży na gruncie k.c. Ale nie ulega chyba niczyjej wątpliwości, że skoro dostawa towarów następuje w ramach wykonania umowy sprzedaży, przepisy art. 544 i 548 k.c. powinny znaleźć zastosowanie. Prawo podatkowe cieszy się autonomią, nie powinno jednak być wykładane w oderwaniu od przepisów obowiązujących w pozostałych gałęziach prawa.

Wydania towaru przez przewoźnika – bez znaczenia

Mając na względzie nie tylko znowelizowane z dniem 1 stycznia 2014 r. przepisy, ale również niezmienioną definicję dostawy towarów, należy wskazać, że fakt wydania towaru nabywcy przez przewoźnika nie wpływa w żaden sposób na moment przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. Jeżeli korzystamy z usług przewoźnika, moment ten nie jest w żaden sposób związany z fizycznym wydaniem towaru nabywcy. Dzieje się tak, ponieważ ciężary, korzyści i niebezpieczeństwa zostają przeniesione na nabywcę w chwili wydania towaru przewoźnikowi, a nie w chwili wydania go nabywcy.

Nie ma tu w mojej ocenie znaczenia uchylenie art. 19 ust. 2 ustawy o VAT. Stanowił on tylko wyraz precyzji ustawodawcy, który przy pomocy wskazanego przepisu wyraźnie rozstrzygnął kwestie wydania towaru przewoźnikowi, by uniknąć wątpliwości interpretacyjnych w tym temacie (jak widać na przytoczonym przeze mnie przykładzie, było to całkiem słuszne spostrzeżenie).

Jeśli umowa sprzedaży stanowi inaczej

Jak wspomniałem, jeżeli umowa pomiędzy sprzedawcą i nabywcą odmiennie reguluje te kwestie, dla oceny momentu dokonania dostawy towarów konieczne stałoby się dokonanie wykładni postanowień umownych. Samo przesunięcie terminu przejścia niebezpieczeństwa utraty i ryzyka nie przesądza bowiem kwestii, kiedy doszło do przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. Wskazuje wyłącznie ostatni możliwy termin dla takiego uznania (pewną granicę końcową). Dokonanie wykładni postanowień umowy pozwoliłoby w tym przypadku na stwierdzenie, kiedy miało miejsce przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel w oparciu o art. 7 ust. 1 ustawy o VAT.

Gdy dostawca sam dostarcza towar

Często zdarza się, że towar jest dostarczany do klienta własnymi środkami transportu. W takiej sytuacji nie mamy do czynienia z zasadami opisanymi w art. 544 § 1 k.c. i moment powstania obowiązku podatkowego musi być rozpatrywany oddzielnie. Moim zdaniem w takim przypadku ryzyko utraty towaru, koszty oraz należności do momentu dostarczenia towaru klientowi wciąż spoczywają na dostawcy – nie byłoby zatem zasadne rozpoznawanie momentu powstania obowiązku podatkowego już w chwili wysłania przez dostawcę swojej ciężarówki do klienta. W tym zakresie w mojej ocenie moment powstania obowiązku podatkowego zostaje przesunięty do chwili wydania towaru klientowi w miejscu przeznaczenia. Taki pogląd pokrywa się zresztą z opinią wyrażoną przez Ministerstwo Finansów, które w niewiążącej informacji5 dostępnej na stronie resortu wskazało, że w sytuacji, w której towar jest dostarczany transportem własnym sprzedawcy (lub najętym przez niego) do miejsca wskazanego zgodnie z umową przez nabywcę – dokonanie dostawy następuje z chwilą dostarczenia towaru do miejsca wskazanego przez nabywcę.

Jeżeli towar jest składowany, znów rozliczymy się inaczej

Niestety, powyższe również nie wyczerpuje wszystkich dostępnych nam opcji. Może się zdarzyć sytuacja, w której towar będzie pozostawiony w miejscu wskazanym przez nabywcę (np. w magazynie dostawcy). W takiej sytuacji, w mojej opinii, obowiązek podatkowy powstaje z chwilą pozostawienia tego towaru w uzgodniony sposób do dyspozycji nabywcy (a nie z chwilą jego odbioru!)
Przypisy:

  1. por. K. Pietrzykowski, red., Kodeks cywilny. Komentarz do art. 544, T. 2, Wyd. 7, Warszawa 2013
  2. j.w.
  3. por. E. Gniewek, P. Machnikowski, red., Kodeks cywilny. Komentarz do art. 544, Wyd. 5, Warszawa 2013
  4. por. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 8 lutego 1990 r. w sprawie C-320/88 Staatssecretaris van Financiën przeciwko Shipping and Forwarding Enterprise Safe BV
  5. http://www.finanse.mf.gov.pl/documents/766655/1402295/Zmiany+w+zakresie+okre%C5%9Blania+momentu+powstania+obowi%C4%85zku+podatkowego+w+VAT+od+1+stycznia+2014+r..pdf

 

Copyright GLC

Strategia, realizacja, wsparcie Tomczak | Stanisławski